7
listopada w Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi – Oddziale Martyrologii
Radogoszcz została otwarta wystawa malarstwa. Składają się na nią łódzkie
pejzaże w wielu stylach, o różnorodnych charakterach, od spokojnych po płomienne. Miałam przyjemność uczestniczyć
w jej powstawaniu, co stanowiło interesujące wyzwanie. Odnalazłam punkty wspólne
płócien, które wybrali z muzealnego magazynu pomysłodawcy i autorzy ekspozycji, dr Karol Jadczyk, Dariusz Marciniec, Przemysław Stępień. Uporządkowałam pejzaże w stworzone przez siebie grupy, powiązane z nurtami w sztuce XIX i XX wieku. Napisałam tekst
do wystawy i uczestniczyłam w jej aranżowaniu. Przed Wami efekty, ilustrowane fotografiami udostępnionymi
mi dzięki uprzejmości Muzeum. Bardzo za nie dziękuję.
Niektóre płótna zestawiłam z dziełami spoza wystawy, znanymi z historii sztuki, z którymi wykazują one cechy wspólne. Dzięki wpisowi będziecie mieli okazję zobaczyć, jak wyglądało zdobywanie materiałów do prezentacji multimedialnej. Wykonał ją Artur Kamiński. Przekonacie się, jakie wrażenia towarzyszyły gościom wernisażu. Zapraszam!
 |
| Od frontu obraz Wiesława Śniadeckiego Łódź – Nowy Rynek – 1918 z 1988 r., fot. Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi |
Na
jakie sposoby twórcy z Łodzi czynili swe miasto malowniczym? Które budynki i
ulice przeglądają się w ich płótnach? Czy socrealistyczną tematykę da się ująć awangardowo?
Na te pytania niech odpowiedzą wyeksponowane obrazy. Powstały one w latach 50.,
60., 70. i 80. XX wieku. Nie zostały uporządkowane chronologicznie, lecz według
podobieństw w formie i oddziaływaniu. Prezentowane są w grupach Impresja, czyli wrażenie, Prostota formy,
Ekspresja koloru, Nastrojowy realizm. Na wybór wpłynęło również
posiadanie przez prace cech właściwych impresjonizmowi, postimpresjonizmowi,
kierunkom awangardowym, hiperrealizmowi. Jedne powiązania są silne, inne
swobodne, ale wszystkie pozwalają ujrzeć dzieła w szerszym kontekście niż
lokalny. Socrealizm nie został potraktowany oddzielnie. Płótna noszące jego
znamię znajdują się wewnątrz utworzonych grup. Odrębną kategorię stanowią
kompozycje, których bohaterem jest Radogoszcz.
 |
| Grafika reklamująca wystawę, z fragmentami dzieł |
Obrazy różnią
się, jeśli chodzi o jakość artystyczną. Wynika to z tego, że dawne Muzeum Ruchu
Rewolucyjnego nie miało jej przede wszystkim na uwadze, gdy gromadziło swoją
kolekcję. Deklarowało, że docenia szczytność zamiarów, chce reprezentować działalność
łódzkiego środowiska, jest otwarte na plastyczne eksperymenty – o ile malarze
nie odżegnywali się od bycia częścią sztuki socjalistycznej. Na szczęście
oficjalne założenia nie wykluczyły różnorodności twórczych wpływów i stylów.
Wystawa ukazuje wielość spojrzeń.
Impresja,
czyli wrażenie
Łódzcy artyści dobrze przyswoili sobie lekcję
impresjonizmu. Prymusem w tym względzie można by nazwać Wiesława Śniadeckiego,
który był nie tylko malarzem, ale także scenografem. Przetworzył miejskie
scenerie własnymi metodami, wzmagając ich malowniczość. Cienka kreska, szkicowy
sposób malowania zabierają ciężar bryłom pałaców, kamienic, fabryk,
robotniczych domów, bloków. Oddają koronkowość misternie zdobionych fasad
zabytków.
 |
| Od lewej i od góry obrazy Wiesława Śniadeckiego Skwer przy ulicy Ogrodowej, 1980 r., Biała Fabryka w szreni, 1979 r., Muzeum przy ul. Gdańskiej, 1987 r., Księży Młyn, 1977 r., Odchodzące i nowe w Śródmieściu (Studnia), 1979 r., fot. Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi |
Ukazane powierzchnie wydają się wibrować zupełnie jak te na obrazach
XIX-wiecznych impresjonistów.
 |
| Tak jeden z najbardziej znanych impresjonistów, Claude Monet, ujmował katedrę Notre-Dame w Rouen w różnych porach roku i dnia w latach 1893-94, źródło |
 |
| Śniadecki oddał fasadę Pałacu Poznańskiego w podobny sposób jak Monet fasadę katedry, fot. Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi |
Wrażenie potęgują rozedrgane gałęzie smukłych
drzew. Śniadecki chętnie zestawiał martwe z ożywionym, architekturę z
krajobrazem. Poddawał je takim samym prawom, gdy oprószał przestrzenie
śniegiem. Jego biel rozświetla płótna. Dzięki jasnemu kolorytowi prace zyskują
na delikatności i subtelności, dostarczając przyjemności wizualnej.
Urok emanujący z ośnieżonego pejzażu wykorzystał
także Jan Dziewałtowski-Gintowt, malując Fabrykę
mebli w Łodzi. Dzięki niemu złagodził industrialny charakter tego obszaru.
Z nieba i ścian starych domów na drugim płótnie jego autorstwa farba wydaje się
spływać. Powierzchnię ulicy Zduńskiej artysta zobrazował w taki sposób, że
kocie łby bruku rozmywają się. Są to kolejne pogłosy technik impresjonistów.
 |
| Od lewej: Jan Dziewałtowski-Gintowt, Fabryka mebli w Łodzi, 1977 r. i Ulica Zduńska w Łodzi, 1977 r., Konstanty Mackiewicz, Piotrkowska wieczorem, 1960 r., fot. Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi |
Jeszcze inne ich echa oddał Konstanty Mackiewicz. Jego kompozycja przypomina Bulwar Montmartre nocą pędzla Camille
Pissarro.
 |
| Camille Pissarro, Bulwar Montmartre nocą, 1897 r., źródło |
Ukazując nocny widok ulicy Piotrkowskiej, Mackiewicz zastosował podobną perspektywę jak Francuz. Potęguje ona dynamikę przedstawienia.
 |
| Konstanty Mackiewicz, Piotrkowska wieczorem, 1960 r., fot. Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi |
Jednak
łódzki malarz rozmiękczył bryły,
rozmazał smugi świateł w mniejszym stopniu niż Pissarro. Na jego płótnie
Piotrkowska biegnie ku Placowi Wolności. Sam widok Placu – od strony Ratusza –
zaprezentował Tadeusz Roman. Swobodne zarysy budowli i figur przechodniów,
oddanie ruchu ulicznego sprawiają, że odbiorca ma wrażenie, że malarz dopiero
co odszedł od sztalugi i odłożył pędzel po ujęciu jedynego w swoim rodzaju,
niepowtarzalnego momentu w życiu miasta.
Prostota formy
Impresjoniści, malujący w
sposób szkicowy, utorowali drogę postimpresjonistom, którzy jeszcze mocniej
uprościli przedstawianie. Jeden z najważniejszych reprezentantów postimpresjonizmu,
Paul Cézanne,
traktował pejzaż syntetycznie. Geometryzował jego elementy, nadając mu swego
rodzaju surowość, ożywianą dzięki palecie intensywnych barw.
 |
| Paul Cézanne, Góra św. Wiktorii, 1890 r., źródło |
Malarz ten wywarł
wpływ na całe pokolenia twórców, w tym XX-wiecznych i awangardowych, którzy
poszli jego śladem, stawiając na umowność.
Artyści,
których prace prezentowane są w tej części ekspozycji, wykazują analogiczne
podejście. Wybrane obiekty pokazali jako nieskomplikowane, masywne bryły,
obwiedzione konturami. Korony drzew zostały sprowadzone do obłych figur, które stapiają
się ze sobą. Sylwetki ludzkie są podobne podłużnym cieniom.
 |
| Od lewej: Józef Skrobiński, Stara Łódź, 1973 r., Łódź 1910 – jatki, 1973 r. i Nowa Łódź, 1969 r., Józef Mróz, Śródmieście Łodzi, 1982 r., fot. Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi |
Takie środki
artystyczne okazały się odpowiednie, żeby przedstawić zarówno widoki właściwe
„starej Łodzi” – dymiące fabryki, chaty robotników, stragany, brukowane ulice,
jak i te rodem z „nowej Łodzi” – wieżowce, prostopadłościany bloków
mieszkalnych przeprute rzędami okien. Najlepiej udowadniają to prace Józefa
Skrobińskiego, który podjął oba motywy. Mimo że w myśl komunistycznych założeń
nowe budownictwo miało budzić wrażenie atrakcyjniejszego od dawnego, ciekawiej
prezentuje się zabytkowa już architektura, ożywiona energią ludzkiej krzątaniny.
Fowiści i ekspresjoniści stanowczo odrzucili
poglądy naturalistów czy impresjonistów. Tak jak Vincent van Gogh odważnie deformowali
rzeczywistość, uwolnili kolory od zgodności z nią, oddali im decydujący głos.
 |
| Vincent van Gogh, Taras kawiarni w nocy, 1888 r., źródło |
 |
Praca jednego z fowistów, Maurice de Vlamincka, Restauracja <<La Machine>> w Bougival, ok. 1905 r., źródło
|
Pragnęli, żeby odważne zestawienia barw przede wszystkim oddawały i wywoływały uczucia. Podobieństwa do ich sposobu pojmowania malarstwa
da się odnaleźć w pracach Kazimierza Kędzi i Kazimierza Trzebiatowskiego. Płomieniste
żółcie, pomarańcze, czerwienie aż atakują wzrok.
 |
| Od lewej i od góry: Kazimierz
Kędzia, Z dawnych lat Łodzi – Fabryka Scheiblera na Księżym Młynie, 1977 r., Kazimierz
Trzebiatowski, Pomnik Czynu Rewolucyjnego, 1979 r. i Pomnik
Martyrologii Dzieci, 1980 r., fot. Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi |
W porównaniu z nimi pozostałe barwy
użyte przez artystów wydają się stonowane, choć trudno odmówić im wyrazistości.
Paleta gra główną rolę, a temat jawi się jako pretekst do jej użycia. Zamaszyste,
dynamiczne, rytmiczne pociągnięcia pędzla czy szpachli również składają się na wywołanie
niepokoju. Ponadto Kędzia dodawał do tych efektów grube faktury, uzyskane
dzięki używaniu gęstej farby.
Ekspresyjne środki wypadają szczególnie
zaskakująco w zestawieniu z socrealistycznymi pomnikami. Obrazy
Trzebiatowskiego emanują nie tylko tym paradoksem. Kontrasty widoczne są w ich kompozycji.
Piony postumentów i drzew odcinają się od poziomych pociągnięć pędzla
składających się na tło. Zestawienie ciepłych tonów z zimnymi potęguje dysonans.
Jednak żaden ekspresjonista ani jego naśladowca nie był zwolennikiem harmonii.
Kiedy
jedni artyści odcinali się od realizmu, inni do niego dążyli. W pierwszej
części tryptyku przedstawiającego Kościół św. Józefa Marian Kaczmarek umieścił
pejzaż za ramami okna, na parapecie którego leży gazeta. Na drugiej tablicy pokazał swoje dłonie podczas szkicowania, zaznaczając nawet bieg nabrzmiałych żył.
 |
| Marian
Kaczmarek, Tryptyk: Errare humanum est, czyli odbitka dla JWP Flatta, 1981 r., fot. Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi |
Przy ostatniej zaprezentował ołówek, tubki farby, skrawek papieru z
adnotacją przypiętą spinaczem do rysunku. Wszystkie te elementy dodają
realności.
Kompozycje z drobnymi przedmiotami, dającymi iluzoryczny efekt, były
popularne w dobie baroku. Określa się je terminem trompe l’oeil.
 |
| Trompe l’oeil Everta Colliera z 1699 r., źródło |
Metodę tę
stosowano i później. Chętnie wykorzystywali ją także XX-wieczni hiperrealiści.
Tryptyk Kaczmarka jest jej bliski.
 |
Tłumaczę koncepcję wystawy tuż przed częścią Nastrojowy realizm. Od lewej: Jan Łukasik, Piotrkowska za fasadą, 1981 r., Henryk Hoffman, Ulica Piotrkowska, 1977 r., poniżej Andrzej Sadowski, Ulica Narutowicza – Ziemia obecna, 1975 r., obok Marian Kaczmarek, Tryptyk: Errare humanum est, czyli odbitka dla JWP Flatta, 1981 r., fot. Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi
|
Hiperrealistyczne
umiłowanie detali widoczne jest w obrazie Andrzeja Sadowskiego. Iluzję współtworzy
perspektywa ukośna, która wytwarza wrażenie głębi. Nadaje ona również wyraz
płótnom Jana Łukasika i Henryka Hoffmana.
 |
| Jan
Łukasik, Łódź – Weduta IV, 1981
r., fot. Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi |
Widoki niekończących się ciągów budynków, zwężających się ulic i chodników, zmniejszających się sylwetek przechodniów pozwalają zaznać miejskiego ruchu.
 |
| Praca hiperrealisty Howarda Kanovitza Rzutowana scena uliczna oddająca charakter miejskiego życia, 1971 r., źródło |
Mimo upodobania do rzetelnego
oddawania obserwacji, logicznego konstruowania dzieł każdy z tych artystów
potrafi też wywołać nastrój.
 |
| Od lewej: Janina
Habdas, Stare i nowe, 1977 r., Henryk
Hoffman, Styczeń 1981, 1981 r.,
Jan Łukasik, Piotrkowska za fasadą, 1981 r., fot. Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi |
Piotrkowska
za fasadą Łukasika wyróżnia się melancholią właściwą pustym przestrzeniom.
 |
| Fot. Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi |
Niesie
w sobie spokój, senność miejsc namalowanych przez prekursora surrealizmu,
Giorgio de Chirico.
 |
| Giorgio de Chirico, Szczęście powrotu, 1915 r., źródło |
Nie mniej osobliwą, posępną atmosferę kreuje płótno
Hoffmana Styczeń 1981, z tłumem,
który zimowym, zamglonym świtem stoi w kolejce uformowanej wzdłuż murów
oklejonych plakatami o strajkach Solidarności. Ponad niepozornymi postaciami majaczą zarysy bloków, osnuwane
chmurami.
Realistyczne,
a zarazem nastrojowe jest również płótno Janiny Habdas. Odcienie nadane niebu,
fabryce, drzewom powtarzają się w tafli stawu. Oto górna połowa obrazu przegląda
się w dolnej. Całość cechuje finezja.
 |
| Z lewej widoczny jest obraz Zygmunta Nirnsteina Pomnik Juliana Marchlewskiego z 1966 r., fot. Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi |
Z kolei Zygmunt Nirnstein połączył socrealistyczny motyw, toporność pomnika i budowli otaczających Stary Rynek z kolorami właściwymi zachodowi słońca. Postać przykucniętego w cieniu chłopca, otoczonego przez gołębie, roztacza aurę romantyzmu. Artysta ograł przewodni temat dzieła w zadziwiający, poetyczny sposób.
Obrazy
ukazujące podpalenie przez Niemców Rozszerzonego
Więzienia Policyjnego w
styczniu 1945 roku, wizerunki mauzoleum i muzeum w latach powojennych da się
pogrupować według kategorii zastosowanych wobec innych łódzkich przestrzeni.
 |
Od lewej i od góry: Zygmunt
Kaniewski, Radogoszcz, 1960 r.,
Wiesław Śniadecki, Radogoszcz – Muzeum, 1987 r., Konstanty Mackiewicz, Łódź wczoraj, dziś i jutro, niedatowany, Tadeusz Roman Radogoszcz,
Stefan Kaźmierczak, Spalenie Radogoszcza przez Niemców, 1959 r., Benon Liberski, Radogoszcz,
1978 r., Andrzej Tryzno, Radogoszcz,
1978 r., fot. Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi
|
Do
dzieł impresyjnych zaliczają się te pędzla Wiesława Śniadeckiego, Zygmunta
Kaniewskiego, Konstantego Mackiewicza,
Tadeusza Romana. Styl, w jakim zobrazował pożar ostatni z wymienionych autorów
znacznie różni się od tego, który obrał do ujęcia tego samego wydarzenia Stefan
Kaźmierczak. Na jeszcze prostsze, cięższe formy niż on – wręcz toporne –
zdecydowali się Feliks Zbigniew Turski i Zygmunt Hyży. Zadbali oni o uwydatnienie
powagi, patosu, wyjątkowo widocznych na obrazie upamiętniającym odsłonięcie
pomnika.
Praca Benona Liberskiego,
z gmachami zajmowanymi przez ogień, który rzuca błyski na trupy więźniów
ułożone na śniegu, wywiera silny wpływ na emocje. Kontrast bieli z płomiennymi
barwami świadczy o wykorzystaniu przez artystę ekspresyjnych właściwości kolorów.
W tym przypadku wzmagają one tragizm. Z zupełnie innych pobudek mocne barwy zastosował
Jan Dziewałtowski-Gintowt. Dla niego liczył się przede wszystkim efekt
wizualny, osiągnięty przez zestawienie wyrazistych odcieni murów i nieba z subtelnymi
tonacjami iglicy.
 |
| Obraz Jana Dziewałtowskiego-Gintowta Pomnik w
Radogoszczu z 1979 r. znajduje się na pierwszej stronie folderu do wystawy. Fot. ja |
Nastrojowy realizm prezentuje
zaś dzieło Andrzeja Tryzny, który namalował tylko fragment budynku byłego
więzienia.
 |
| Andrzej Tryzno, Radogoszcz, 1978 r., fot. Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi |
Przyciemnione cegły, ziejące czernią otwory okienne stwarzają zagadkowy,
a nawet budzący grozę wizerunek miejsca. To dzieło, minimalistyczne w formie, nieostentacyjne,
lecz silne w działaniu jest najnowocześniejsze ze wszystkich przedstawień
Radogoszcza.
***
Na
ścianach zaprezentowane są wybrane dzieła. Wszystkie ukazuje prezentacja.
Po kliknięciu na miniaturkę dany obraz powiększa się, a później przechodzi w aktualne zdjęcie miejsca, które zostało namalowane. Obok cały czas wyświetla się mapa, na której jest ono zaznaczone.
Miałam okazję uczestniczyć w miniwycieczce śladami obrazów i asystować
przy fotografowaniu danych miejsc.
Twórca prezentacji starał się powtórzyć
na zdjęciach perspektywy zastosowane przez malarzy.
A tak przebiegał wernisaż.
 |
| Powyższe fotografie z pracy nad wystawą i z wernisażu pochodzą od Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi |
Zachęcam Was do oglądania wystawy, poznania wszystkich obrazów, jakie się na nie składają; zetknięcia się oko w oko z wyeksponowanymi dziełami, wybrania spośród nich swojego ulubionego. Wystawa potrwa do marca 2018 r., można ją zwiedzać bezpłatnie w godzinach otwarcia muzeum. Adres: ul. Zgierska 147. Na chętnych czeka konkurs fotograficzny z nagrodami, którego warunki znajdują się w folderze.
Serdecznie dziękuję Muzeum za zaufanie mojej koncepcji i bardzo miłą współpracę przy tworzeniu wystawy. Mam nadzieję, że przyniesie ona wiele owoców, przede wszystkim wielobarwne wrażenia odbiorcom.