niedziela, 22 października 2017

Galeria Władysława Hasiora w Zakopanem

Wybaczcie, że zdjęć jest tylko kilka. Zwiedzając, nie planowałam tworzenia sprawozdania. Jeszcze. Później stwierdziłam, że szkoda by było nie napisać Wam o Władysławie Hasiorze, rzeźbiarzu, twórcy kolaży, asamblaży, czyli prac złożonych z przedmiotów gotowych. W galerii, której ekspozycję sam zaprojektował, prezentowane są przede wszystkim asamblaże.


Hasior często zestawiał bezużyteczne rzeczy, powołując je do nowego życia. Tworzył z nich nowe postacie, nowe sensy. Choć odżegnywał się od bycia przedstawicielem jakiegokolwiek nurtu w sztuce, jego dzieła są na przykład bardzo bliskie działaniom surrealistów. Oni, za słowami XIX-wiecznego poety francuskiego, Comte de Lautréamonta z Pieśni Maldorora, zachwycali się pięknem przypadkowego spotkania maszyny do szycia i parasola na stole sekcyjnym. Liczyło się zaskoczenie, jakie wypływa z tej kombinacji.

wtorek, 13 czerwca 2017

"Zbroja" w Nałęczowie

Pierwszy czerwcowy weekend spędziłam w Nałęczowie. Otóż 3 czerwca w Galerii im. Andriollego odbył się wernisaż wystawy rysunków Zbroja Marzeny Zacharewicz. Jest ona malarką, ilustratorką, rysowniczką, z którą współpracuję. Ma za sobą udział w kilkunastu wystawach indywidualnych i w ponad dziewięćdziesięciu zbiorowych. Tekst o Zbroi, który pisałam, odwiedza różne miejsca razem z ekspozycją. Artystka nie mogła być obecna na otwarciu czerwcowej wystawy. W jej zastępstwie pojechałam na nie, żeby opowiedzieć o pracach, które są mi bliskie.


Monochromatyczne rysunki bardzo dobrze prezentowały się w przestronnych, białych salach nałęczowskiej galerii. Rozkład wnętrz pozwolił oddzielić od siebie kolejne prace i kolejne wrażenia, które wywołują. Widziałam już te dzieła na żywo, ale w sobotę ponownie poddałam się ich intensywności.

środa, 26 kwietnia 2017

Jak jechałam z Małgorzatą Gutowską-Adamczyk w "Taborze literackim"

W ubiegły weekend po raz pierwszy poprowadziłam spotkanie autorskie. Niby mam za sobą swoje własne, jako taką praktykę w wystąpieniach publicznych, ale była trema, oj, była. Nawet śniłam o rozmowie na noc przed nią. Do przepytania na jawie miałam autorkę ponad dwudziestu książek, m.in. serii Cukiernia pod Amorem, Podróż do miasta świateł, Fortuna i namiętności. 


Pisarka gościła 21 kwietnia w księgarni Skład Główny w Koluszkach. Wydarzenie zapoczątkowało cykl Tabor literacki. Tabor, bo mówiąc Koluszki, myśli się kolej. Ze spotkaniem zbiegły się tory kilku okazji, w tym Weekend Księgarń Kameralnych i otwarcie księgarni po remoncie. Tak prezentuje się ta elegantka!

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Czasem słońce, czasem śnieg. "Podróż do Edo"

Przed obejrzeniem wystawy moją uwagę przyciągnął spot, który ją promował. Przemawiał do wyobraźni, przekazywał i potęgował nastrój prac. 


„A co będzie na miejscu!”, przebierałam nogami, licząc na cuda wianki w aranżacji przestrzeni muzealnej i wykorzystanie technologii. 

Pokazywane w Muzeum Narodowym prace należą  do prywatnego kolekcjonera, Jerzego Leskowicza. W przeciwieństwie do innego pasjonata dzieł sztuki japońskiej, Feliksa Mangghi Jasieńskiego, mało kto o nim słyszał spoza wąskiego kręgu wtajemniczonych. Jaki zbiór ujawnił i użyczył szerokiej publiczności? Wydarzenie rosło w moich oczach i pączkowało wraz z ciekawością. Nie mogłam tej wystawy przegapić, pojechałam więc na nią się pogapić.


Niedobrze jest na wejściu oczekiwać Bóg wie czego. Niedobrze.

sobota, 1 kwietnia 2017

Manekiny z Czarnobyla

Rzecz działa się w ubiegłym tygodniu. Mierząc wzdłuż i wszerz część Manufaktury, w której sprzedaje się i kupuje, trafiłam na klientów dziwadła. Nie mieli żadnych toreb i stali bez ruchu, ubrani jak na desant do Czarnobyla.

Fot. ja

Musiałam, po prostu musiałam podejść bliżej. Okazali się nie podejrzanymi figurantami, a figurami. Stanowią one elementy instalacji Skażeni awangardą, która towarzyszy Festiwalowi Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych. Z tego powodu, że rok bieżący jest Rokiem Awangardy, festiwal obrał sobie za temat Awangardę jako stan umysłu.

Fot. ja


czwartek, 23 marca 2017

"Moc granatu" w obrazkach

Przed Wami wiosenna niespodzianka! Ilustracje autorstwa Aleksandry Marczyk, studentki Akademii Sztuk Pięknych im. Władysława Strzemińskiego w Łodzi. W swoim dorobku ma ona nie tylko obrazy i rysunki. Stworzyła pomysłowe i nastrojowe projekty plakatów, materiałów towarzyszących płytom, opakowań – za te zgarnęła nagrody. Wyczucie stylu pielęgnowała również jako modelka. Brała udział m.in. w pokazach Alexandra McQueena, Diora, Givenchy.

Tyle o dotychczasowej karierze autorki, a teraz czas na same prace. Zmysłowość i namiętność z mojej powieści artystka zdecydowała się ukazać w czterech ujęciach.

wtorek, 21 marca 2017

Królowa ludzkich serc i siekiera

W niedzielę przechadzałam się po pchlim targu. Pardon, Ogólnopolskiej Giełdzie Rzeczy Dawnych i Osobliwości w Łodzi. Słuchajcie, surrealiści by tam oszaleli. Wszak uwielbiali niezwykłe zestawienia przedmiotów. Opiewali i stawiali za wzór spotkanie maszyny do szycia i parasola na stole sekcyjnym. Wzięli je z Pieśni Maldorora autorstwa Lautréamonta (czyli Isidore’a Ducasse’a). W nich roi się od psychodelicznych obrazów. Myślę, że spotkanie Królowej ludzkich serc z siekierą, porożami i całą resztą, które uwieczniłam, również urzekłoby surrealistów. Mnie ono przypadło do serca, a jakże.


Z mojej relacji dowiecie się, jakie jeszcze zebrania i narady odbywały się na giełdzie. Co prawda tylko na zwyczajnych stołach albo na podłodze.  

czwartek, 16 marca 2017

Złote akcenty w "Mocy granatu"


Akcja moich powieści toczy się w Łodzi. Jednocześnie gościnnie występują w nich inne miasta. W KochAnej pojawiły się Kraków i Zakopane, w Odcieniach czerwieni Warszawa, Wrocław, Legnica, w Mocy granatu ponownie stolica, Gdańsk i Sopot. Uczennica i „bliźniaczka” Magdy urządza dla niej bowiem nadmorską wycieczkę niespodziankę. Nie brakuje na niej malowniczych doznań, w tym złotych. 

„Po południu starówkę zalało złociste światło. Po wbitej w niebo igle ratuszowej wieży spływało w dół. Umieszczony w niej zegar mocno bił blaskiem. Zachłanne na przestrzeń światło przesuwało się dalej, po dachówkach kamienic. Dodawało blasku ich fasadom, cudnym jak z obrazka, oraz zdobiącym je rzeźbom, które potęgowały tę cudowność. Przyciskało nos do szyb i składało na nich całusy. Tryskało wraz z wodą z fontanny i zalewało uliczki. Ciepłe, w miodowym odcieniu, nie męczyło oczu. Złoto zaczęło osadzać się także na przechodniach, a ja zorientowałam się, że kiedy przychodzi do mnie ten kolor, wraz z nim pojawia się kobieca miłość. Lolitka miała złote nawet oczy i rzęsy, po same ich koniuszki. Tylko kolor jej włosów pozostał niezmienny. Atramentowe morze lśniło wspaniale”.

środa, 15 marca 2017

Wszędzie dobrze, ale w Domu najlepiej

Motyla focił Tomek, graffiti focił Motyl


Ja i jedno z miejsc akcji mojej wybuchowej powieści. Klub Dom mieści się na OFF Piotrkowska. Jest to przestrzeń pofabrycznie malownicza, nastrojowa i bumelancka, pełna knajp i knajpek. W nich da się nasycić głód i pragnienie na wiele sposobów. W Domu odbywają się również koncerty i potańcówki. Jego współwłaścicielem jest Jakub Wandachowicz z Cool Kids of Death. Lokal zdobył miano kultowego i hipsterską renomę. W Mocy granatu uczennica Magdy wabi ją do niego liścikiem: „Zamiast odrabiać pracę domową, będę w Domu na OFF-ie”. Spotykają się i integrują, a jakże, m.in. podczas tańców połamańców na barze do piosenki Baby's on fire.

poniedziałek, 13 marca 2017

Motyl w bibliotece w Koluszkach

Koluszkowska biblioteka od 1998 r. mieści się w pałacyku rodziny Borwańskich. 


Pamiętam, że miała jeszcze inną jej siedzibę, bo dreptałam do niej od maleńkości. W kronice, którą ostatnio przeglądały bibliotekarki, zachowało się zdjęcie z moich pradziejów. Spotkanie autorskie ze mną od początku miało więc szczególny charakter. Zbigniew Komorowski, który je poprowadził, tak pokierował rozmową, żebym opowiedziała o mojej drodze od czytania do pisania. 

Fot. Danuta Oleksiak
Text © copyright by Marta Motyl. Obsługiwane przez usługę Blogger.