wtorek, 21 listopada 2017

Postawangardowe performances Piotra Pasiewicza

Performance jest takim rodzajem ekspresji twórczej, który sygnalizuje zwykłą egzystencję i ujawnia ją w niezwykłym działaniu. Często nie pozostawia po sobie materialnych śladów. Piotr Pasiewicz godzi się z jego właściwościami i korzysta z nich. Przepuszcza przez filtr osobowości twórczej czas i przestrzeń, w których dokonuje akcji performerskich. Ta ostatnia stanowi ich najważniejszą część.

Piotr Pasiewicz. Różne przestrzenie, różne żywioły

sobota, 18 listopada 2017

Witryna literacka

W ramach projektu Witryna literacka - Pisarze z sąsiedztwa, zorganizowanego przez Księgarnię Skład Główny, na wystawach sklepów przy ulicy Brzezińskiej w Koluszkach pojawiły się cytaty z utworów lokalnych pisarzy i poetów. Tak prezentuje się witryna sklepu Ankar z fragmentami moich powieści KochAna, Odcienie czerwieni i Moc granatu. 


czwartek, 9 listopada 2017

"Z Łodzią w tle"

7 listopada w Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi – Oddziale Martyrologii Radogoszcz została otwarta wystawa malarstwa. Składają się na nią łódzkie pejzaże w wielu stylach, o różnorodnych charakterach, od spokojnych po płomienne. Miałam przyjemność uczestniczyć w jej powstawaniu, co stanowiło interesujące wyzwanie. Odnalazłam punkty wspólne płócien, które wybrali z muzealnego magazynu pomysłodawcy i autorzy ekspozycji, dr Karol Jadczyk, Dariusz Marciniec, Przemysław Stępień. Uporządkowałam pejzaże w stworzone przez siebie grupy, powiązane z nurtami w sztuce XIX i XX wieku. Napisałam tekst do wystawy i uczestniczyłam w jej aranżowaniu. Przed Wami efekty, ilustrowane fotografiami udostępnionymi mi dzięki uprzejmości Muzeum. Bardzo za nie dziękuję. 

Niektóre płótna zestawiłam z dziełami spoza wystawy, znanymi z historii sztuki,  z którymi wykazują one cechy wspólne. Dzięki wpisowi będziecie mieli okazję zobaczyć, jak wyglądało zdobywanie materiałów do prezentacji multimedialnej. Wykonał ją Artur Kamiński. Przekonacie się, jakie wrażenia towarzyszyły gościom wernisażu. Zapraszam!

Od frontu obraz Wiesława Śniadeckiego Łódź – Nowy Rynek – 1918 z 1988 r., fot. Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi 

Wprowadzenie

Na jakie sposoby twórcy z Łodzi czynili swe miasto malowniczym? Które budynki i ulice przeglądają się w ich płótnach? Czy socrealistyczną tematykę da się ująć awangardowo? Na te pytania niech odpowiedzą wyeksponowane obrazy. Powstały one w latach 50., 60., 70. i 80. XX wieku. Nie zostały uporządkowane chronologicznie, lecz według podobieństw w formie i oddziaływaniu. Prezentowane są w grupach Impresja, czyli wrażenie, Prostota formy, Ekspresja koloru, Nastrojowy realizm. Na wybór wpłynęło również posiadanie przez prace cech właściwych impresjonizmowi, postimpresjonizmowi, kierunkom awangardowym, hiperrealizmowi. Jedne powiązania są silne, inne swobodne, ale wszystkie pozwalają ujrzeć dzieła w szerszym kontekście niż lokalny. Socrealizm nie został potraktowany oddzielnie. Płótna noszące jego znamię znajdują się wewnątrz utworzonych grup. Odrębną kategorię stanowią kompozycje, których bohaterem jest Radogoszcz.
Grafika reklamująca wystawę, z fragmentami dzieł

wtorek, 31 października 2017

Powtórka z Krzyżtopora

.... życzy udanego Halloween. Zdjęcie z ulotki dostępnej na miejscu


Historia imponującej budowli sprawia
, że oszałamia ona jeszcze bardziejW tekście przybliżyłam jej wygląd, wymowę symboliczną, inspiracje architekta, aspiracje właściciela, dalsze losy jego rodziny i zamku, w tym czyje duchy tam ponoć straszą. Omówienie  powstało na potrzeby objazdu naukowego podczas studiów z historii sztuki, w 2011 roku. Ponownie odwiedziłam Krzyżtopór w maju tego roku, z tego czasu pochodzi część zdjęć. Czułam się winna wobec jednego z ulubionych zabytków, że trzymam materiały o nim w szufladzie. Postanowiłam opublikować tekst na blogu w terminie najdogodniejszym dla nawiedzonej rezydencji, czyli w Halloween.

Usiądźcie wygodnie, ponieważ treści jest sporo. Zamieszczam ten elaborat też z ekstrawagancji, wbrew zasadzie, że blog nie jest miejscem na tego typu teksty. Co mi tam! Liczę na to, że dobrze przyjmiecie wpis w swoich progach.  Ucieszycie się, że zabytek nie ma przed Wami tajemnic, wiedza o nim aż wychodzi Wam uszami i postanowicie bezpośrednio go poznać. Jestem w Krzyżtoporze zakochana od lat (to była miłość od pierwszego wejrzenia, ale najpierw znałam go tylko ze zdjęć), dlatego z serca polecam wycieczkę na Wyżynę Sandomierską, gdzie jest położony, żebyście poczuli urzekającą, a zarazem niepokojącą atmosferę na zewnątrz i wewnątrz monumentalnych murów. Póki co życzę Wam przyjemnej lektury.

czwartek, 26 października 2017

Portrety wewnętrzne Magdaleny Moskwy

Magdalena Moskwa jest jedną z najbardziej charakterystycznych polskich artystek współczesnych. W swojej twórczości korzysta z cech właściwych portretowi kobiecemu od stuleci. Przekształca je w błyskotliwy i przewrotny sposób.  Koresponduje on z obranym przez nią stylem.

Malarka ironicznie traktuje dawne i obecne wizerunki kobiet idealnych. Niektóre z zaprezentowanych przez nią postaci są hybrydami. Ich twarze mają delikatne rysy niczym w przedstawieniach renesansowych Madonn i arystokratek. Upodabniają je do nich również wysokie czoła i znużone spojrzenia, rzucane spod lekko przymkniętych powiek.

Magdalena Moskwa, Bez tytułu, 2001 r. źródło 


Petrus Christus, Portret kobiety, ok. 1460 r., źródło 

niedziela, 22 października 2017

Galeria Władysława Hasiora w Zakopanem

Wybaczcie, że zdjęć jest tylko kilka. Zwiedzając, nie planowałam tworzenia sprawozdania. Jeszcze. Później stwierdziłam, że szkoda by było nie napisać Wam o Władysławie Hasiorze, rzeźbiarzu, twórcy kolaży, asamblaży, czyli prac złożonych z przedmiotów gotowych. W galerii, której ekspozycję sam zaprojektował, prezentowane są przede wszystkim asamblaże.


Hasior często zestawiał bezużyteczne rzeczy, powołując je do nowego życia. Tworzył z nich nowe postacie, nowe sensy. Choć odżegnywał się od bycia przedstawicielem jakiegokolwiek nurtu w sztuce, jego dzieła są na przykład bardzo bliskie działaniom surrealistów. Oni, za słowami XIX-wiecznego poety francuskiego, Comte de Lautréamonta z Pieśni Maldorora, zachwycali się pięknem przypadkowego spotkania maszyny do szycia i parasola na stole sekcyjnym. Liczyło się zaskoczenie, jakie wypływa z tej kombinacji.

wtorek, 13 czerwca 2017

"Zbroja" w Nałęczowie

Pierwszy czerwcowy weekend spędziłam w Nałęczowie. Otóż 3 czerwca w Galerii im. Andriollego odbył się wernisaż wystawy rysunków Zbroja Marzeny Zacharewicz. Jest ona malarką, ilustratorką, rysowniczką, z którą współpracuję. Ma za sobą udział w kilkunastu wystawach indywidualnych i w ponad dziewięćdziesięciu zbiorowych. Tekst o Zbroi, który pisałam, odwiedza różne miejsca razem z ekspozycją. Artystka nie mogła być obecna na otwarciu czerwcowej wystawy. W jej zastępstwie pojechałam na nie, żeby opowiedzieć o pracach, które są mi bliskie.


Monochromatyczne rysunki bardzo dobrze prezentowały się w przestronnych, białych salach nałęczowskiej galerii. Rozkład wnętrz pozwolił oddzielić od siebie kolejne prace i kolejne wrażenia, które wywołują. Widziałam już te dzieła na żywo, ale w sobotę ponownie poddałam się ich intensywności.

środa, 26 kwietnia 2017

Jak jechałam z Małgorzatą Gutowską-Adamczyk w "Taborze literackim"

W ubiegły weekend po raz pierwszy poprowadziłam spotkanie autorskie. Niby mam za sobą swoje własne, jako taką praktykę w wystąpieniach publicznych, ale była trema, oj, była. Nawet śniłam o rozmowie na noc przed nią. Do przepytania na jawie miałam autorkę ponad dwudziestu książek, m.in. serii Cukiernia pod Amorem, Podróż do miasta świateł, Fortuna i namiętności. 


Pisarka gościła 21 kwietnia w księgarni Skład Główny w Koluszkach. Wydarzenie zapoczątkowało cykl Tabor literacki. Tabor, bo mówiąc Koluszki, myśli się kolej. Ze spotkaniem zbiegły się tory kilku okazji, w tym Weekend Księgarń Kameralnych i otwarcie księgarni po remoncie. Tak prezentuje się ta elegantka!

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Czasem słońce, czasem śnieg. "Podróż do Edo"

Przed obejrzeniem wystawy moją uwagę przyciągnął spot, który ją promował. Przemawiał do wyobraźni, przekazywał i potęgował nastrój prac. 


„A co będzie na miejscu!”, przebierałam nogami, licząc na cuda wianki w aranżacji przestrzeni muzealnej i wykorzystanie technologii. 

Pokazywane w Muzeum Narodowym prace należą  do prywatnego kolekcjonera, Jerzego Leskowicza. W przeciwieństwie do innego pasjonata dzieł sztuki japońskiej, Feliksa Mangghi Jasieńskiego, mało kto o nim słyszał spoza wąskiego kręgu wtajemniczonych. Jaki zbiór ujawnił i użyczył szerokiej publiczności? Wydarzenie rosło w moich oczach i pączkowało wraz z ciekawością. Nie mogłam tej wystawy przegapić, pojechałam więc na nią się pogapić.


Niedobrze jest na wejściu oczekiwać Bóg wie czego. Niedobrze.

sobota, 1 kwietnia 2017

Manekiny z Czarnobyla

Rzecz działa się w ubiegłym tygodniu. Mierząc wzdłuż i wszerz część Manufaktury, w której sprzedaje się i kupuje, trafiłam na klientów dziwadła. Nie mieli żadnych toreb i stali bez ruchu, ubrani jak na desant do Czarnobyla.

Fot. ja

Musiałam, po prostu musiałam podejść bliżej. Okazali się nie podejrzanymi figurantami, a figurami. Stanowią one elementy instalacji Skażeni awangardą, która towarzyszy Festiwalowi Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych. Z tego powodu, że rok bieżący jest Rokiem Awangardy, festiwal obrał sobie za temat Awangardę jako stan umysłu.

Fot. ja


Text © copyright by Marta Motyl. Obsługiwane przez usługę Blogger.