Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Lira. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Lira. Pokaż wszystkie posty
"Sztuka fantazjowania" - zapowiedź

9/26/2022

"Sztuka fantazjowania" - zapowiedź


Dokładnie za miesiąc, czyli 26 października, odbędzie się premiera mojej najnowszej książki, "Sztuki fantazjowania" (wydawnictwo Lira). Tym samym sezon na "Fantazjowanie" uważam za otwarty!

Książka dostępna jest w przedsprzedaży, np. tutaj: https://bit.ly/3SgLNxJ.


Opis wydawniczy

Daj się porwać fantazji! Wraz z Martą Motyl w "Sztuce fantazjowania" odwiedzisz krainy, w których doświadczysz i rozkoszy z nieba, i dramatów rodem z piekła.

Dzięki kolejnym esejom przemierzysz twórcze drogi wielu znanych wizjonerów świata sztuki. Sprawdź, jakie ślady własnych przeżyć pozostawili w swoich niesamowitych dziełach Bosch, Caravaggio, Goya, Dalí, Beksiński i inni. Nieraz wizja kryje prawdę, od której trudno odwrócić wzrok...

Treści zawarte w obrazach jak ze snów łamią tabu, ukazując nieokiełznane fantazje, magię i szaleństwo. Prezentując dzieła wyobraźni wybitnych artystów, autorka "Sztuki podglądania" i "Sztuki prowokowania" tym razem odkrywa przed czytelnikiem sztukę bogatą w sugestywne marzenia i przedziwne imaginacje.

"Sztuka fantazjowania" to książka znakomita na prezent, w twardej oprawie; zawiera wkładkę z kolorowymi reprodukcjami słynnych dzieł sztuki.

 "Sztuka prowokowania" - wstęp

10/27/2021

"Sztuka prowokowania" - wstęp



Prowokacja w sztuce przypomina morską falę — podmywa tradycję i ponosi postęp, a później rozbija sensację-rewelację o brzeg kolejnego patentu. Wszak sztuka z założenia powinna pozostawać odkrywczą. Właśnie dzięki prowokacji nie zatrzymuje się w miejscu, lecz pozostaje wartka i żywotna.

Prowokacja w sztuce przypomina również rzekę — potrafi znaleźć sobie odpowiedni nurt twórczości, żeby wypłynąć na swoje. Najbardziej jej przychylne okazały się XIX- i XX-wieczne izmy, od impresjonizmu po konceptualizm. Dzieła z tych dwóch stuleci zdominują Sztukę prowokowania.

Zostaną w niej omówione realizacje często gęsto będące pionierami innowacji. Rzucające publiczności wyzwanie formą, treścią, nierzadko także sposobem wykonania. Przedstawiające dotąd nieprzedstawiane, podważające dotąd niepodważane, zestawiające dotąd niezestawiane.

Dotąd — czyli do swego powstania. Trafiały one i zatapiały dotychczasowe przyzwyczajenia widzów. Były piratami na wodach sztuki, chociaż nie rabowały skarbów, a je ofiarowywały, między innymi w postaci bezcennych wrażeń. I dzieliły się nimi nader rozrzutnie.

Pochylimy się nad kwestią, dlaczego takie a nie inne wytwory bałamuciły i bulwersowały odbiorców. Czy ich autorzy grali na emocjach z premedytacją, czy przypadkowo? Czy wreszcie: w jakich okolicznościach tworzył się zamęt na spokojnych wodach, jaką zmianę obrazował, w jaki sposób wpływał na dalsze dzieje sztuki?

Skandale każdej maści stanowiły istotny przyczynek do stawania się owych realizacji słynnymi, słynniejszymi, najsłynniejszymi. Nieraz to dzięki aferom zyskiwały rozpoznawalność i stawały się ikonami kultury.

Prowokacja uwieczniła dzieła, dzieła uwieczniły prowokację.

Dowiemy się, za pomocą jakich sztuczek wcielała się ona w wiele odmian sztuki. Bowiem jako główni bohaterowie rozdziałów wystąpią realizacje będące reprezentantami rożnych gatunkótwórczości: portretu, sceny rodzajowej, pejzażu, abstrakcji, i rożnych technik: malarstwa, w tym ściennego, fotografii czy ready made.



Kolejność dzieł jest nieprzypadkowa.

Słowo „obraz” pochodzi z greki, od eikn, ikona. W sensie teologicznym ikonę uprawomocnia wcielenie Boga w człowieka, możliwe dzięki Matce Boskiej. Stąd wniosek, że kobieta jest nosicielką obrazu w sensie ścisłym[1]. Zaczniemy więc przygodę z prowokowaniem od damskich wizerunków. Wszystkie wybrane do książki przedstawiają kobietę jako swego rodzaju lalkę, przeznaczoną głównie do seksualnego i artystycznego użytkowania i ujmowania. Gwiazdę tak niejednej nocy, jak i niejednego muzeum.

Maria o cechach Barbie, w wizerunku której skrzydlate sacrum łączy się z rogatym profanumAleż owszem, ależ tak. Melduje się Madonna z Dzieciątkiem wśród Aniołów Jeana Fouqueta, w całej krasie damy użyczającej świętości swojej twarzy i ciała. Obraz jest pierwowzorem prowokacji, które zestawiają sprawy boskie ze sprawkami seksu.



Pośród najbardziej zasłużonych dla oburzania potomkiń Madonny jest także pani na buduarze, z której bezwstydem wojowano na paryskim Salonie parasolami. Do Olimpii Édouarda Maneta pozowała kobieta, która zmalowała niejedno, dosłownie, ponieważ własnym pędzlem.



W olimpijskim środowisku na stałe urzędowały Atena, Afrodyta i Hera. Na obrazie znów oczekują sądu Parysa. Ponieważ tym razem znalazły się po drugiej stronie potłuczonego lustra jako Panny z Awinionu, zamiast królewicza wyrok wydaje malarz mający kobiety za boginie bądź za wycieraczki — Pablo Picasso. To dzięki wdziękom Panien zdobył on szlify prowokatora.



Z kobiecej mitologii czerpie również anielskolica i perwersjogenna, upragniona i pragnąca Lolita — w Sztuce (post)konsumpcyjnej Natalii LL. Które z tych lalek miały kusić? Które drwić z kuszenia? Niech dopowiedzą poświęcone im rozdziały.



Pod ramię z Erosem uwielbia prowadzać się Tanatos. Nie dziwota więc, że kolejna ikona sztuki prezentuje ni to czaszkę, ni to embriona drżącego z przerażenia we wspólnym rytmie z otoczeniem. Krzyk Edvarda Muncha nie ma sobie równych w szokującej ekspresji. I stanowi łącznik między wizerunkami a miejscami, ku którym nas powiedzie.



Kiedy niebo i morze zlewają się w jedno, odróżnić je od siebie może tylko kula słońca. Patrzenie na Impresję, wschód słońca Claude’a Moneta daje przyjemność, relaksuje i uspokaja, chociaż premierowe wystawienie płótna wywołało zgoła inne doznania. Przynajmniej według dominującej narracji o wydarzeniu, którego (o)bieg prześledzimy.



W sztuce miejsce może oznaczać nie tylko pejzaż, lecz i przestrzeń, w którą trafia (bądź ma trafić) dzieło. Zdarza się, że nie licząc przybranego kształtu i/lub wyrazu, szokuje nieprzystawalnością do obszaru swojej ekspozycji.

Kiedy nagusy i naguski poskręcane w fantazyjnych pozach orbitują po ścianie papieskiej kaplicy jako święci, oburzenie wiernych nie powinno dziwić. Lecz przecież nie na taką ich reakcję liczył Michał Anioł Buonarroti, gdy pokazywał światu swój Sąd Ostateczny.



Z kolei Marcel Duchamp podniósł rękę na jeszcze inną świętość. Dokonał sądu ostatecznego nad sztuką jako taką, z tym że nie z boskim gniewem, ale z diabelską ironią, posyłając na wystawę pisuar pod tytułem Fontanna. Uczyniony artystycznym obiekt walczył decyzją gorszyciela o kartę wstępu do świątyni sztuki. Na jego przykładzie poznamy od wewnątrz mechanizmy prowokacji, która po wielu stopniach doprowadziła Duchampa do celu.



Fontanna bywa interpretowana jako koniec sztuki. Podobnie traktuje się Czarny kwadrat na białym tle Kazimierza Malewicza, bohatera ostatniego rozdziału. Nawiązuje on do tradycji ikony i wciąż wytrąca z równowagi, chociaż nie tymże nawiązaniem.



Zatrzymamy się nad analizą każdego z wymienionych dzieł, żeby zachwycić się nim (na nowo) — albo nie zachwycić — ze świadomością wzbogaconą o intencje autora i znaczenia, które dzieło niosło (i niesie nadal).

W niektórych rozdziałach zahaczymy o kwestie związane z problematyką współczesną. Będzie to możliwe dzięki obecności w omawianych realizacjach ponadczasowych archetypów. Kierują one ku aspektom związanym z psychologią, psychoanalizą, a także feminizmem.

Każdą prowokacyjną i ikoniczną pracę czyniła jedyną w swoim rodzaju osoba autora. Żaden z przywołanych w książce artystów nie dotarł bowiem do swego opus magnum znienacka. Niezbędny okazał się zbiór doświadczeń, twórczych i życiowych, które zbadamy.

Wykorzystam więc prowokowanie jako motyw przewodni, łącznik między rozdziałami książki i pretekst do szerszej opowieści o określonym dziele i jego twórcy. Ciekawe, do czego dzieło sprowokuje Państwa?



Zapraszam do poznania książki bliżej! Jest dostępna w księgarniach stacjonarnych i internetowych, m.in. tutaj: https://bit.ly/3llvhP0. 

Fotografie książki pochodzą od wydawnictwa Lira, a wykonał je Maciej Zienkiewicz.


Źródła ilustracji:
domena publiczna/Wikimedia Commons;
Museum of Modern Art, New York, USA / © Succession Picasso/DACS,
London 2021 / Bridgeman Images;
Natalia LL, Sztuka postkonsumpcyjna, 1975 r.,
dzieło na licencji CC BY 3.0, nie dokonano w nim zmian.

[1] K. Przyłuska-Urbanowicz, Pupilla, Gdańsk 2014, s. 232.

"Sztuka podglądania" - zapowiedź

10/29/2020

"Sztuka podglądania" - zapowiedź


Ostatnimi czasy żyjemy niespodziankami różnej maści. Z tym większą przyjemnością odpakuję Wam niespodziankę z rodzaju miłych. Otóż 16 listopada będzie miała premierę moja Sztuka podglądania, która ukaże się w Wydawnictwie Lira


Grafika: Wydawnictwo Lira, fotografia: Maciej Zienkiewicz, make up: Aga Bora

Do sypialni zabiorą nas m.in. Rembrandt, Gauguin, Schiele, Klimt, Łempicka. Kto z Was nie może doczekać się premiery razem ze mną?

Książkę możecie zamawiać w przedsprzedaży internetowej, np. tutaj: https://bit.ly/31VdgwN, co wiąże się promocyjną ceną i otrzymaniem egzemplarza 16 listopada bądź w bliskich okolicach tego dnia.

Opis wydawniczy:

„Daj się ponieść zmysłowemu rytmowi sztuki! Sięgnij po śmiałe i wnikliwe eseje Marty Motyl o erotyce w malarstwie i grafice!

Czytelnik zostaje obsadzony w kontrowersyjnej roli podglądacza scen miłosnych. Każdy z rozdziałów poświęcony jest jednemu dziełu, a jego analizę wzbogaca przedstawienie sylwetki artysty na pruderyjnym bądź rozpustnym tle czasów, w których tworzył.

Podglądanie niejedno ma imię, perwersja i piękno także. Tę różnorodność możesz poznać dzięki obrazom i grafikom, które zostały głównymi bohaterami książki”.

Sztukę podglądania polecam nie tylko podglądaczom. Także i tym, którzy czegoś więcej chcą dowiedzieć się o twórcach i ich dziełach, które nasi przodkowie uznawali za obrazy wszeteczne, czyli ad libidinem pobudzające". Prof. dr hab. Jakub Pokora

„Autorka zmienia nas w widzów, odsłaniając spektakl utkany z fantazji, kształtów, linii, faktur i barw. Uczy obserwacji, poszerza naszą wyobraźnię i pozwala nam choć przez chwilę żyć życiem innych ludzi". Karolina Matyjaszkowicz, artystka

Piąta i pierwsza naraz

9/13/2020

Piąta i pierwsza naraz


Fot. Maciej Zienkiewicz


Późną jesienią tego roku ukaże się moja piąta z kolei książka, którą jako pierwszą w dorobku poświęcam tylko i wyłącznie sztuce. Jednocześnie pozostaje zgodna ze zmysłową linią dotychczasowych pozycji. Nosi tytuł Sztuka podglądania i zawiera eseje o pięknych, perwersyjnych i kontrowersyjnych obrazach ukazujących sceny łóżkowe (w tym z podglądaczami) oraz o ich autorach. Przyniesie Wam więc nader przyjemne informacje. Obiecuję, że w żadnym razie nie przyprawią Was o senność. Wręcz przeciwnie, starałam się, żeby lektura spowodowała niejeden błysk w oku! O dostarczenie jej do Waszych rąk w świetnej formie zadba Wydawnictwo Lira. Tytuły obrazów, nazwiska autorów (gwiazd świata sztuki) i nietypowy klucz doboru dzieł odsłonię karta po karcie bliżej daty wydania.


Krzyżówka z widokiem. Opowiadanie

4/20/2020

Krzyżówka z widokiem. Opowiadanie


Taki tytuł nosi mój tekst, który stał się częścią projektu Zdalnie, a bliskoW jego ramach autorki i autorzy publikujący w wydawnictwie Lira napisali krótkie opowiadania inspirowane sytuacją podczas pandemii. Pomysłodawcą akcji jest Wojciech Dutka. Opowiadania ukazują się cyklicznie na stronie wydawnictwa na Facebooku: https://www.facebook.com/WydawnictwoLIRA. Na niej w piątek, nie trzynastego, lecz siedemnastego, część z Was poznała i moje. 


Dla Czytelniczek i Czytelników, którzy jeszcze nie spotkali Krzyżówki z widokiem na swojej drodze, postanowiłam zamieścić tekst również tutaj. Życzę Wam przyjemnej lektury i owocnego rozwiązywania krzyżówek ;).
Cztery kąty Mecenaski

6/27/2019

Cztery kąty Mecenaski


Mam dla Was coś specjalnego, klucze do mieszkania Mecenaski z mojej książki Kolekcjonerka. Proszę, rozgośćcie się. Niech sprawdzenie, co gra w tych czterech kątach, sprawi Wam wiele przyjemności! 


Kto z Was jeszcze nie poznał całej Kolekcjonerki, znajdzie ją w księgarniach stacjonarnych i internetowych, np. tutaj https://bit.ly/2VM0YSe.

KULISY

Wizualizację na moją prośbę wykonała Katarzyna Zacharewicz, architektka wnętrz, dla której punktem wyjścia był tekst powieści. Na podstawie płynących z niego wrażeń i wyobrażeń, korzystając z aranżacyjnych umiejętności, projektowała mieszkanie łącznie z jego wyposażeniem, nie pomijając najdrobniejszych szczegółów. 

Jako że eksperymentalnie zakładałam przetworzenie literatury przez oko, nos i smak architektki, moje sugestie ograniczałam do niezbędnego minimum. Katarzyna odważnie wzbogaciła opis z Kolekcjonerki np. o zróżnicowane odcienie i tekstury. W życiu bym nie wpadła na umieszczenie imitacji łuski węża na ścianie. Do niej miałam jedyne „ale”, ale i Katarzyna była przekonująca.

Z kolei Karolina Grzybowska zabrała się za montaż i za ucho. Od niej wyszła propozycja, żeby zamiast przeplatania plansz z wizualizacjami planszami z tekstem, dograć głos. Padło na mój. Później podsunęłam pomysł dodania innych dźwięków. Karolina zajęła się nimi. Przybliżyła i oddaliła poszczególne elementy wizualizacji zgodnie z dynamiką tekstu, a także z wrażliwością zadbała o płynność całości. 

PODZIĘKOWANIA

Bardzo dziękuję Katarzynie i Karolinie za to, że zgodziły się wziąć udział w projekcie i ofiarowały mu swoje zdolności, zaangażowanie, a przede wszystkim pasję. Dziewczyny, przebiłyście moje oczekiwania, a nawet marzenia. Dziękuję również Wydawnictwu Lira za wsparcie udzielane nam na różnych etapach naszej pracy. Szalenie się cieszę, że wspólnymi siłami doprowadziłyśmy projekt do końca i oddałyśmy go Wam, Czytelniczkom i Czytelnikom, do weryfikacji.
Roztańczona "Kolekcjonerka" w Domu Literatury

5/16/2019

Roztańczona "Kolekcjonerka" w Domu Literatury


9 maja w Domu Literatury w Łodzi miała miejsce premiera mojej najnowszej powieści Kolekcjonerka. Co tam się odprawiało, co tam się odtańcowało, tego ludzkie słowo nie opisze, dlatego poniżej zamieszczam także wiele zdjęć i filmików.  Zapraszam Was do (po)chłonięcia tej atmosfery wszystkimi zmysłami! 

Fot. Zbigniew Komorowski

Rytm ciał

Premierę rozpoczął pokaz taneczno-akrobatycznych umiejętności Joanny Maciaszek i Patrycji Wojnowskiej. 

Fot. Dom Literatury w Łodzi

Fot. Dom Literatury w Łodzi

Fot. Dom Literatury w Łodzi

Kolekcjonerka i zaprezentowany przez nie układ choreograficzny mają ze sobą wiele wspólnego. Pokazują piękno soczystych od zmysłowości obrazów, odważnie wygrywają dwuznaczny rytm przyciągania i odpychania, oddają napięcie obecne w miłosnych relacjach, wytwarzają nastrój z pieprzem do smaku. Z drugiej strony, nawet jeśli dwie dziedziny sztuki podejmują podobne motywy, każda z nich przemawia własnymi środkami, własnym głosem. Dlatego ich głosy a to współgrają, a to się uzupełniają. Nie ma tu miejsca na jedno, na zachowawczość.  

Fot. Zbigniew Komorowski

Podczas występu wydarzył się zabawny incydent. Na skutek zamaszystego wymachu nogą, wykonanego przez jedną z tancerek, upadła kurtyna. A może po prostu ożyła, postanowiła włączyć się w choreografię ;)? Wtedy scena odsłoniła swoje bebechy. Ten element przypadku spodobał się nie tylko mnie. Zresztą, moje teksty również odsłaniają kulisy, psychiki i wywlekają bebechy, emocjonalne. 

Cały występ, w całej jego dynamice, zobaczycie w poniższym filmiku, nagranym przez Zbigniewa Komorowskiego.


Rytm słów

Po duecie tancerek sceną zawładnął inny duet, mój z Rafałem Gawinem, prowadzącym premierę. 

Fot. Dom Literatury w Łodzi

Fot. Zbigniew Komorowski

Rozmawialiśmy m.in. o drodze, jaką przebyła powieść od researchu, który wydawał się nie mieć końca, poprzez tworzenie plastycznych scen śmiałych, do publikacji przez Wydawnictwo Lira. A także o drodze przemiany, jaką przeszła główna postać. Dobrze mi się mówiło o łączeniu w swoich tekstach różnych sztuk i sztuczek. O inspiracji malarstwem, grafiką, fotografią, teatrem, która przechodzi z poziomu pasji do poziomu opisów.

Przerywnikiem w naszej rozmowie było odczytywanie fragmentów książki. Pierwszy dotyczył zmysłowego zastosowania wisienek.  


Drugi opowiadał o poddawaniu się przez bohaterki podwójnej przyjemności przed odbijającym ich ciała i ruchy lustrem.


Po naszych  występach przyszedł czas na występy publiczności, czyli zadawanie przez nią pytań. 

Fot. Zbigniew Komorowski

Z czego wynika zmienny stopień napięcia w moich powieściach, jaki jest mój ulubiony artysta... jakie jeszcze dokładnie pytania padły i jakich dokładnie odpowiedzi udzieliłam? Wszelkie szczegóły możecie poznać sami, ponieważ spotkanie zostało nagrane. Zachęcam Was do prześledzenia poniższych transmisji. To jedyna taka okazja, żebyście sprawdzili, czy nie nakłamałam w relacji powyżej ;) 



Błysk spojrzeń i błysk uśmiechów

A tego w transmisjach już nie zobaczycie! Po części oficjalnej czytelniczki i czytelnicy ruszyli do mojego stolika, a ja ruszyłam do wypisywania dedykacji i składania autografów w Kolekcjonerce

Fot. Zbigniew Komorowski

Fot. Zbigniew Komorowski

Fot. Agata Grzelak

Fot. Agata Grzelak

Fot. Małgorzata Goździk

Fot. Zbigniew Komorowski 

Fot. Zbigniew Komorowski

Fot. Zbigniew Komorowski

Fot. Zbigniew Komorowski

Fot. Zbigniew Komorowski

Fot. Zbigniew Komorowski

Fot. Agata Grzelak

Dla mnie ta premiera jest jednym z najbardziej niezapomnianych wydarzeń w życiu. Nie stałoby się tak, gdyby nie moi drodzy goście, stali i nowi przyjaciele mojej twórczości. Po pierwsze dziękuję więc wszystkim przybyłym. Cieszyłam się z Waszej życzliwej obecności, ciekawych, nieraz zaskakujących pytań, pachnących i słodkich prezentów, wszystkich miłych słów, które zebrałam po spotkaniu.

Nasza literacka impreza doszła do skutku dzięki wysiłkowi wielu osób. Dziękuję Domowi Literatury w Łodzi, Rafałowi Gawinowi, Wydawnictwu Lira, którzy włożyli wiele wysiłku w organizację tego spotkania, w tym we wdrożenie mojego tanecznego pomysłu w życie. Słowa wdzięczności kieruję do Joanny Maciaszek i Patrycji Wojnowskiej, które hojnie obdarzyły publiczność taneczną gracją i ekspresją. Dziękuję Wiktorii Grzelak, która wykorzystała swoje zdolności do stworzenia mojego scenicznego makijażu. Kłaniam się wszystkim osobom, które podzieliły się ze mną zdjęciami i filmikami z wydarzenia, a zwłaszcza Zbigniewowi Komorowskiemu, nieodmiennie łowcy udanych ujęć. Na koniec kieruję wielkie podziękowania dla bliskich, którzy wspierają mnie na co dzień, użyczając swoich najlepszych uczuć. Będą wiedzieli, że o nich chodzi .

Cóż, zawsze chciałabym mieć takie spotkania i takich gości! Mam nadzieję, że Ci z Was, którzy nie byli z nami, poczuli dzięki wpisowi choć trochę klimat premiery. I nie omieszkają skorzystać z następnych okazji do spotkań. Najbliższe już 26 maja w Warszawie. 


A główna bohaterka tych spotkań, Kolekcjonerka, jest i będzie dostępna w księgarniach stacjonarnych i internetowych, m.in. tutaj https://bit.ly/2VM0YSe.
Premiera

5/08/2019

Premiera

Fot. Maciej Zienkiewicz, make-up Aga Bora

Nadszedł dzień autorskiego szczęścia. Oficjalnie wychodzi Kolekcjonerka. Wychodzi także z kilku założeń. Ciało jest wielopłaszczyznowym obrazem. Da się go w taki sposób wymalować słowami, żeby wyrażał fantazyjnie prawdę i prawdziwie fantazje, erotycznie estetykę i estetycznie erotykę, bezwstydnie rozkosz i rozkosznie bezwstyd. Słowa należy nakładać rytmicznie, a detale cyzelować do skutku.

Nie mogę się doczekać, aż sprawdzicie swoim czytelniczym okiem, jak te założenia prezentują się w mojej pisarskiej praktyce. Jeszcze nie upolowaliście powieści? Pytajcie o nią w swoich ulubionych księgarniach stacjonarnych, wyszukujcie w internetowych, zamówicie ją m.in. tutaj bit.ly/2VM0YSe. Czekam na Wasze wrażenia!

Przypominam, że jutro o 19:00 spotykamy się na premierowych występach w Domu Literatury w Łodzi, podczas których odbędą się ogniste tańce, wyjaśni się wiśniowa tajemnica, będę wypisywać uskrzydlone dedykacje... kto wie, co jeszcze się wydarzy ;). Zapraszam serdecznie! Wstęp na literackie swawole - wolny.
Moja ci ona

5/06/2019

Moja ci ona



A ja już mam swoją Kolekcjonerkę! Czeka na Wasze zamówienia tutaj bit.ly/2VM0YSe i w wielu innych księgarniach, żeby od 8 maja ze swoich stron zabierać Was w zmysłowe przestrzenie. Dajcie się ponieść, podczas tej podróży nie będzie żadnych ograniczeń - słowo organizatorki! 
Copyright © Marta Motyl