Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dom Literatury w Łodzi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dom Literatury w Łodzi. Pokaż wszystkie posty
"Kolekcjonerka" w antologii

6/07/2020

"Kolekcjonerka" w antologii

W 2019 r. fragment rozpoczynający powieść znalazł się w polsko-bułgarskiej antologii poezji i prozy Łagodna jak światło. Zamieszczam go na zdjęciach wraz z przekładem, którego dokonał Krum Krumov.





Roztańczona "Kolekcjonerka" w Domu Literatury

5/16/2019

Roztańczona "Kolekcjonerka" w Domu Literatury


9 maja w Domu Literatury w Łodzi miała miejsce premiera mojej najnowszej powieści Kolekcjonerka. Co tam się odprawiało, co tam się odtańcowało, tego ludzkie słowo nie opisze, dlatego poniżej zamieszczam także wiele zdjęć i filmików.  Zapraszam Was do (po)chłonięcia tej atmosfery wszystkimi zmysłami! 

Fot. Zbigniew Komorowski

Rytm ciał

Premierę rozpoczął pokaz taneczno-akrobatycznych umiejętności Joanny Maciaszek i Patrycji Wojnowskiej. 

Fot. Dom Literatury w Łodzi

Fot. Dom Literatury w Łodzi

Fot. Dom Literatury w Łodzi

Kolekcjonerka i zaprezentowany przez nie układ choreograficzny mają ze sobą wiele wspólnego. Pokazują piękno soczystych od zmysłowości obrazów, odważnie wygrywają dwuznaczny rytm przyciągania i odpychania, oddają napięcie obecne w miłosnych relacjach, wytwarzają nastrój z pieprzem do smaku. Z drugiej strony, nawet jeśli dwie dziedziny sztuki podejmują podobne motywy, każda z nich przemawia własnymi środkami, własnym głosem. Dlatego ich głosy a to współgrają, a to się uzupełniają. Nie ma tu miejsca na jedno, na zachowawczość.  

Fot. Zbigniew Komorowski

Podczas występu wydarzył się zabawny incydent. Na skutek zamaszystego wymachu nogą, wykonanego przez jedną z tancerek, upadła kurtyna. A może po prostu ożyła, postanowiła włączyć się w choreografię ;)? Wtedy scena odsłoniła swoje bebechy. Ten element przypadku spodobał się nie tylko mnie. Zresztą, moje teksty również odsłaniają kulisy, psychiki i wywlekają bebechy, emocjonalne. 

Cały występ, w całej jego dynamice, zobaczycie w poniższym filmiku, nagranym przez Zbigniewa Komorowskiego.


Rytm słów

Po duecie tancerek sceną zawładnął inny duet, mój z Rafałem Gawinem, prowadzącym premierę. 

Fot. Dom Literatury w Łodzi

Fot. Zbigniew Komorowski

Rozmawialiśmy m.in. o drodze, jaką przebyła powieść od researchu, który wydawał się nie mieć końca, poprzez tworzenie plastycznych scen śmiałych, do publikacji przez Wydawnictwo Lira. A także o drodze przemiany, jaką przeszła główna postać. Dobrze mi się mówiło o łączeniu w swoich tekstach różnych sztuk i sztuczek. O inspiracji malarstwem, grafiką, fotografią, teatrem, która przechodzi z poziomu pasji do poziomu opisów.

Przerywnikiem w naszej rozmowie było odczytywanie fragmentów książki. Pierwszy dotyczył zmysłowego zastosowania wisienek.  


Drugi opowiadał o poddawaniu się przez bohaterki podwójnej przyjemności przed odbijającym ich ciała i ruchy lustrem.


Po naszych  występach przyszedł czas na występy publiczności, czyli zadawanie przez nią pytań. 

Fot. Zbigniew Komorowski

Z czego wynika zmienny stopień napięcia w moich powieściach, jaki jest mój ulubiony artysta... jakie jeszcze dokładnie pytania padły i jakich dokładnie odpowiedzi udzieliłam? Wszelkie szczegóły możecie poznać sami, ponieważ spotkanie zostało nagrane. Zachęcam Was do prześledzenia poniższych transmisji. To jedyna taka okazja, żebyście sprawdzili, czy nie nakłamałam w relacji powyżej ;) 



Błysk spojrzeń i błysk uśmiechów

A tego w transmisjach już nie zobaczycie! Po części oficjalnej czytelniczki i czytelnicy ruszyli do mojego stolika, a ja ruszyłam do wypisywania dedykacji i składania autografów w Kolekcjonerce

Fot. Zbigniew Komorowski

Fot. Zbigniew Komorowski

Fot. Agata Grzelak

Fot. Agata Grzelak

Fot. Małgorzata Goździk

Fot. Zbigniew Komorowski 

Fot. Zbigniew Komorowski

Fot. Zbigniew Komorowski

Fot. Zbigniew Komorowski

Fot. Zbigniew Komorowski

Fot. Zbigniew Komorowski

Fot. Agata Grzelak

Dla mnie ta premiera jest jednym z najbardziej niezapomnianych wydarzeń w życiu. Nie stałoby się tak, gdyby nie moi drodzy goście, stali i nowi przyjaciele mojej twórczości. Po pierwsze dziękuję więc wszystkim przybyłym. Cieszyłam się z Waszej życzliwej obecności, ciekawych, nieraz zaskakujących pytań, pachnących i słodkich prezentów, wszystkich miłych słów, które zebrałam po spotkaniu.

Nasza literacka impreza doszła do skutku dzięki wysiłkowi wielu osób. Dziękuję Domowi Literatury w Łodzi, Rafałowi Gawinowi, Wydawnictwu Lira, którzy włożyli wiele wysiłku w organizację tego spotkania, w tym we wdrożenie mojego tanecznego pomysłu w życie. Słowa wdzięczności kieruję do Joanny Maciaszek i Patrycji Wojnowskiej, które hojnie obdarzyły publiczność taneczną gracją i ekspresją. Dziękuję Wiktorii Grzelak, która wykorzystała swoje zdolności do stworzenia mojego scenicznego makijażu. Kłaniam się wszystkim osobom, które podzieliły się ze mną zdjęciami i filmikami z wydarzenia, a zwłaszcza Zbigniewowi Komorowskiemu, nieodmiennie łowcy udanych ujęć. Na koniec kieruję wielkie podziękowania dla bliskich, którzy wspierają mnie na co dzień, użyczając swoich najlepszych uczuć. Będą wiedzieli, że o nich chodzi .

Cóż, zawsze chciałabym mieć takie spotkania i takich gości! Mam nadzieję, że Ci z Was, którzy nie byli z nami, poczuli dzięki wpisowi choć trochę klimat premiery. I nie omieszkają skorzystać z następnych okazji do spotkań. Najbliższe już 26 maja w Warszawie. 


A główna bohaterka tych spotkań, Kolekcjonerka, jest i będzie dostępna w księgarniach stacjonarnych i internetowych, m.in. tutaj https://bit.ly/2VM0YSe.
Zaproszenie

4/29/2019

Zaproszenie



Zapraszam Was na premierę książki, której kibicowało tak wielu z Was i na której wydanie razem czekaliśmy.  Niech to będzie nasze wspólne święto, że ona wreszcie JEST z nami. Podczas wieczoru w ognistym  duecie wystąpią Joanna Maciaszek i Patrycja Wojnowska, tancerki i instruktorki pole dance. A ja znajdę się w ogniu pytań Rafała Gawina, poety i krytyka literackiego, który poprowadzi spotkanie. Chętnie odpowiem również na Wasze pytania. Będziecie mogli także zakupić Kolekcjonerkę i otrzymać ode mnie dedykację z autografem. Śmiało zabierajcie ze sobą towarzystwo. Jeśli nie jesteście z Łodzi i okolic, zaręczam Wam, że warto wybrać się w delegację. Zapowiedzieli się już Czytelnicy z Konina i z Zielonej Góry. Czekam na kolejne zapowiedzi Waszej obecności! Do zobaczenia! 
Ilustracje do "Kokostów" Łukasza Kaźmierczaka/Łucji Kuttig

10/12/2018

Ilustracje do "Kokostów" Łukasza Kaźmierczaka/Łucji Kuttig


W tym roku zadebiutowałam w roli ilustratorki. Zilustrowałam Kokosty, zbiór próz poetyckich Łukasza Kaźmierczaka/Łucji Kuttig wydany nakładem Domu Literatury w Łodzi/Stowarzyszenia Pisarzy Polskich Oddział w Łodzi. Książka ta została laureatką XXIII Ogólnopolskiego Konkursu im. Jacka Bierezina.
 
Okładka książki z obrazem autorstwa Joanny Łańcuckiej

Na moje kompozycje, które znajdziecie w jej wnętrzu, składają się wycinki z gazet, magazynów, ulotek i zużyte przedmioty znalezione – czasami poszukiwane specjalnie, żeby odpowiadały pomysłowi. Takim pomysłem było stworzenie „kokostu” poprzez otoczenie skorupy kokosa drutem kolczastym.

Praca nad ilustracją zwykle polegała na tym, że najpierw wybierałam fragment utworu, do którego chciałam się odnieść. Następnie ze zbiorów przeznaczonych do kolażowego użytku wyławiałam elementy, które bardziej lub mniej bezpośrednio mi się z nim kojarzyły. Na drodze dołączania i odłączania, centralizowania i odwodzenia od centrum tworzyłam z nich kompozycję. Akcenty geometryczne łączyłam z surrealistycznymi – w książce akcenty matematyczne współistnieją z metafizycznymi. W ten sposób powstawał wizualny odpowiednik słów bądź wizualna odpowiedź na słowa. Fragmenty tekstów przytoczyłam przy poszczególnych pracach. Oto i one.


„(…) Dopada mnie od tego przeziębienie i jedyne, co przynosi mi ulgę, to moja ulubiona raperka. Nosi ksywkę Miód Kokaina oraz każe mi zachować twardość jak kokos, choć w środku wyrastają we mnie osty. Nie daję mleka, kłuję kolcami i nacieram się nierafinowanym olejem kokosowym, żeby zachować pozory. (…)”. (Komunikatywność)



„Moje włosy parują, uciekając z chwilami. Wydaje się im, że się wdają w romanse, a trafiają do rynsztoka. Spływają po szczotce, poprzeżerane supłami z kurzu. Padają jak żołnierze na froncie, wyściełają całą podłogę w moim pokoju. Hoduję dywan podlewany śmiercią, krótkim żywotem. Kostucha jest łysa, zakrywa kapturem głowę, ponieważ tęskni za swoimi długimi, nieczarnymi fryzurami. Mnie też to chyba czeka, już wyglądam w lustrze jak kości wytapicerowane jasną, niegładką skórą. Odkurzacz zabiera mi ostatnie kosmyki. Lecę z nimi do kosza. Rzucam się do ścieków. Wyrzucam. Ścinam włosy i wyglądam jak śmierć. Wyglądam na śmierć”. (Łysienie)


„(…) <<Homo homini lapus>> - dodaję, ale kucharz Marcin nie zna Hobbesa. Przedoskonale natomiast jest obeznany w faktach naukowych i prycha na samo słowo <<spisek>>, choćby z jego garnków świszczała para, popiskując. Może ona też coś knuje – konstatuje i idzie sprawdzić kiełbaski na grillu. Te smugi kondensacyjne, które wypuszczają rządy rozgorzałe w żądzach, nie mogą zatruwać nieba, do którego przecież kiedyś trafi kucharz Marcin (…)”. (Co się gotuje w kucharzu i dlaczego? Cz. 2: Niebo)


„(…) Bujam się, łamiąc włosy w falach o brzeg pełni księżyca, rozdwajając końcówki w arytmii serca od braku cholekalcyferolu i dźwięku w cymbałkach. Tyję i nie mogę. Uwierają mnie metaliczne łańcuchy. Tyję od pęczniejących zdań i nadmuchiwanych cnót. Aż w końcu pęka ogniwo i ląduję w piasku. Nabieram go do ust”. (Spoiwo)

Mam nadzieję, że kolaże urozmaicają całość i dodają jej swojej energii. Jestem ciekawa Waszych opinii. Nadal zachęcam Was do zakupu książki. Jest dostępna na Allegro https://allegro.pl/lukasz-kazmierczak-lucja-kuttig-kokosty-i7541933637.html, możecie ją także zamówić pisząc mail do Rafała Gawina: rafal.k.gawin@gmail.com. Aktualne informacje i inspiracje od Łukasza/Łucji znajdziecie na stronie na Facebooku https://www.facebook.com/lk.lukaszlucja

Tył okładki z obrazem autorstwa Joanny Łańcuckiej
Randka z "Mocą granatu"

2/18/2017

Randka z "Mocą granatu"


I przyszedł 16 lutego. Zapowiadany, wypatrywany w kalendarzu dzień mojego spotkania autorskiego w Domu Literatury w Łodzi.  Dotyczyło ono Mocy granatu.  Wieczorem wskoczyłam w sukienkę pod kolor i pojechałam prosto na ulicę Roosevelta 17. Dom Literatury mieści się w typowo łódzkiej przestrzeni, czyli zabytkowej kamienicy w bramie. 

Fot. Zbigniew Komorowski

Po przejściu przez nią wyłaniają się schody, dużo schodów. Tup, tup, wspięłam się po stopniach do środka. Odwiesiłam futrzano-łaciate okrycie wierzchnie, poprawiłam loki-fioki w lustrze. Jeszcze tylko głęboki oddech, kilka słów wsparcia od pewnego nieocenionego indywiduum i byłam gotowa. 

Najpierw porozmawiałam z dziennikarką lokalnej telewizji Ret-Sat. Dziwiła się, czemu wyglądający na delikatnego Motyl tworzy mocne rzeczy, które pasują do szufladki z tzw. męską literaturą. Mnie po prostu interesuje pisanie wyraziste i mięsiste. Uprawiających je pisarzy i pisarki podziwiam od lat. Obecnie wolę nie szeregować wystukanych moimi palcami tekstów jako męskie czy kobiece. Są moje i już. 

O 19:00 rozpoczęła się zaś rozmowa wieczoru. Prowadził ją Rafał Gawin.  Przypadkiem nawet mikrofon dostałam  granatowy. 

Fot. Dom Literatury

Fot. Dom Literatury

Fot. Zbigniew Komorowski

Publiczność posłuchała m. in. o pisaniu barwnymi obrazami, dobieraniu do nich muzyki, odbiciach (w tym takich w potłuczonych lustrach),  płynnej tożsamości współczesnego człowieka, odgrywanych przez niego rolach, Lolitach, Piotrusiach Panach i ich zabawkach. W charakter Mocy granatu wprowadziły również odczytane przeze mnie fragmenty.  

Fot. Dom Literatury

Fot. Zbigniew Komorowski

Pierwszy wspólnie z prowadzącym ochrzciliśmy mianem „kultowej sceny w wannie”, ponieważ pracownicy Domu Literatury czytali ją już wcześniej, i to na głosy. A tak zabrzmiał mój głos:



Drugi cytat, który wybrałam, dotyczył kłótni głównej bohaterki, Magdy, z jej byłym chłopakiem, Igorem. Cyklicznie wraca ona do miłości i przekleństwa swojego życia. Czas burzy i naporu w tym związku zdaje się nie mieć końca. 

Trzeci fragment wydawał mi się najśmielszy. Krygowałam się trochę, lecz Rafał Gawin rozwiał moje wątpliwości krótkim i stanowczym „Nie wstydziłaś się pisać, to czytaj”. Scena pochodziła z ostatniego rozdziału. Magda jest w nim seksualną zabawką swojego sponsora, maklera giełdowego. Życzy on sobie, żeby dziewczyna nie depilowała się przez pewien czas. W umówionym dniu sam usuwa maszynką owłosienie z jej ciała, z uwagą i wprawą. Sponsor zmysłowo wieńczy swe dzieło i namiętnie świętuje jego dokonanie. „Depilację promowała Marta Motyl”, skomentował prowadzący na zakończenie spotkania.

Wtedy do głosu doszła publiczność, a raczej jej odważna przedstawicielka. Podpytywała mnie np. o bohaterów snutych historii i kiedy ukaże się kolejna książka. Tworzę postaci na podstawie osób, które spotykam w życiu, tych, na które natykam się w sztuce i we własnej wyobraźni, która wszystko scala. Co do nowej powieści, jestem na etapie zbiórki materiałów i pomysłów.  Koloru nie zdradziłam i póki co nie zdradzę.

Po tej  części nastąpiło pospolite ruszenie. 

Fot. Agata Grzelak

Chętnym wpisywałam dedykacje w powieściach już  gotowych i wydanych. Dodatkami specjalnymi do autografów były dorysowywane wokół nich motyle ;)

Fot. Zbigniew Komorowski 







Autorką powyższych zdjęć jest Agata Grzelak

Fot. Zbigniew Komorowski



Czego jak czego, ale granatowego medalu to ja się nie spodziewałam :).  W komplecie do niego był pamiętnik.  


Dostałam również  piękny, fikuśny bukiet z piórkami. Fru, fru, fiu, fiu! Płatki kwiatów okazały się pluszowe w dotyku. Miło się po nich przesuwa, mając je między palcami. 

Zdjęcia powyżej wykonała Agata Grzelak

Prezenty. Fot. ja

Z  bukietem jeszcze przyjemniej się pozowało.





Dziękuję Domowi Literatury za zaproszenie, Wydawnictwu za wspieranie spotkania, Rafałowi za wciągającą dyskusję, a przede wszystkim Walentynom i Walentym, którzy przybyli - za Waszą miłą obecność, granatowe akcenty strojów, uśmiechy i upominki.

Oby do następnej randki!
Copyright © Marta Motyl