Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lajfstajl. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lajfstajl. Pokaż wszystkie posty
"Wróci wiosna, baronowo!"

1/28/2014

"Wróci wiosna, baronowo!"


Pomysłowy amant wie, jak pocieszyć stęsknioną, niecierpliwą kobietę, której dni upływają na rozmyślaniach i oczekiwaniu. Koniecznie posłuchajcie wiersza Gałczyńskiego o baronowej, jej adoratorze i zazdrosnym mężu w świetnej, kultowej interpretacji.


Mnie zawsze najbardziej wzrusza i rozbawia kwestia roztaczania opieki nad jamniczkiem, który "<<ziuziu>> krzyczał, łkał i marzł". Przypomniała mi się, gdy dziś obserwowałam jamnika  spacerującego po śniegu (jednak zimno było mu niestraszne - miał na sobie czerwony sweterek). 

Słowa Gałczyńskiego pozwalają przeczekać z uśmiechem nawet najbardziej zuchwałe mrozy. Przyjemniej się je znosi również wtedy, gdy po drugiej stronie zaśnieżonego parapetu kwitną krokusy.

Ukwiecony parapet kuchenny - najlepiej siedzi się przy nim rano z kubkiem kawy

Jasne, że zima ma swoje uroki! Wolę od nich pewność, że ta pora roku pokornie ustąpi miejsca zieleni.

P.S. Wymienione sposoby na przetrwanie zimy przetestowałam na sobie, rodzinie i kilku przyjaciołach. Z pełną odpowiedzialnością potwierdzam ich skuteczność. Gorzej, gdy krokusy zwiędną.
Żar tropików

1/03/2014

Żar tropików


źródło

Zobaczyłam tę fotografię i zakochałam się w niej. Spodobał mi się pomysł autora, kolory, tatuaże modelki, przewrotny humor. Wszystkie elementy grają ze sobą. Zdjęcie jest oszczędne kompozycyjnie, lecz dzięki wzorom i wymowie - upojne. To określenie wiąże się z nadmiarem. Można je też rozumieć jako przesyt wrażeń, doznań, obrazów. 

Skończyłam czytać Generała w labiryncie Gabriela Garcii Marqueza, czyli opowieść o  ostatnich miesiącach życia Simona Bolivara. Wycieńczony fizycznie i psychicznie bohater musi pogodzić się ze stanem swojego organizmu. Chudnie, ma ataki uporczywego kaszlu, problemy żołądkowe, cierpi na bezsenność. Odgania lekarzy i niechętnie daje sobie pomagać. Zachowuje siłę ducha i godność w każdej sytuacji, nawet, gdy na jego oczach rozpadają się dzieła i plany, jakie poczynił. 

W swojej podróży ku krańcowi życia wspomina towarzyszy broni, przyjaciół, kochanki i wrogów. Odwiedza miejsca kampanii wojennych, zwycięstw i klęsk. Państwa, którym zapewnił niepodległość, pogrążają się w chaosie. Niepokorną osobowość, odważnego stratega i kreatora dosięga przymus pogodzenia się z nieuchronnością losu i niespodziankami, jakie ten kolejny raz mu przyszykował. Raz się im poddaje, by za chwilę znów walczyć. Nadzieja opuszcza go w ostatniej chwili i wtedy wstrząsa nim „(…) oślepiająca, objawiona przed chwilą prawda, że szaleńcze miotanie się między chorobą a złudnymi marzeniami dobiega właśnie kresu. Reszta była ciemnością”. Cały proces odchodzenia Bolivara jest równie przejmujący, jak te zdania.

Marquez skupił się nie tylko na psychologii postaci. Bardzo spodobały mi się opisy scenerii, egzotycznej natury, które nie wdzierały się namolnie w akcję i nie zatrzymywały jej. Były nieodłącznym elementem powieści, dodawały jej smaku.

Wybrałam tę okładkę jako ilustrację, bo ma surrealistyczne cechy (źródło)

Takie lektury budzą wiele wzruszeń, ale też lęk przed tym, co nieuchronne i przed bezsilnością różnego rodzaju, nie tylko tą ostateczną. Jeżeli dzieło mnie nie poruszy dogłębnie, nie walnie mną o podłogę – jestem chora, a do tego znudzona. Kiedy poruszy i walnie – też jestem chora, ale wtedy chociaż nie stoję w miejscu. 

Tęsknię za zielenią. By wpis nie był zbyt smutny, przyda mu się niepoważna towarzyszka, wycinanka. Poprawiła mi humor, gdy ją tworzyłam:


Kiedy  tak sobie żeglujemy po różnych krainach, pokażę Wam moje symbole odchodzenia „starego” i witania „nowego”. 31 grudnia 2013 roku zapełniłam ostatnią kartkę kolejnego  Dziennika. Napis z jego okładki: „Jeśli pożeglujesz pod wiatr, popłyniesz pod prąd, to uwierzysz w niemożliwe!” dodawał mi sił przez wiele miesięcy. Z dniem 1 stycznia 2014 roku w moje życie wszedł nowy zeszyt. 


Przy wybieraniu notatnika na zapiski zdaję się na impuls, nie zastanawiam się zbyt długo. Dopiero, gdy wróciłam z przedświątecznych zakupów, porównałam obie okładki: na jednej płynął statek,  na drugiej widać port. Czary-mary! Mówiłam już, że intuicja to dobry doradca?

Kolejny port przed nami, burze i piraci nam niestraszni, czyli płyniemy w 2014, ahoj!
Damą być

12/18/2013

Damą być



Sfotografowałam tę wystawę, gdyż prezentuje ona zimowe trendy dla dam. Jeżeli chcesz być jedną z nich, przyjrzyj się dokładnie i zapamiętaj moje wskazówki.

  1. Unikaj błahych płaszczy. Gardź zgrzebnymi kurtkami puchowymi. Szykowna kobieta nosi futro od 1 listopada do 21 marca. Oczywiście sztuczne, bo elegantka nie przyczynia się do cierpienia niewinnych istot (i nie zadziera z ekologami).
  2. Jedynym nakryciem głowy adekwatnym do Twojej pozycji jest kapelusz z koronką.
  3. Już teraz poszukaj odpowiedniego przebrania na karnawał. Odreaguj ograniczenia z dzieciństwa, gdy każdy bal spędzałaś w różowej sukience księżniczki (do tego donaszałaś ją po starszej siostrze). Obecnie zdajesz sobie sprawę, że wieżę na szklanej górze wzniósł Ci patriarchat. Zamanifestuj, że jesteś gotowa negować zachowania narzucane Ci przez płeć kulturową: wybierz strój muszkieterki, torreadorki lub dandyski.
  4. Do osób, które śpią w bawełnie, przychodzą sny równie pospolite, jak ona. Ty kładź się do łóżka w zmysłowej satynie (niezależnie, z kim, zresztą sama też).  
  5. Leniwy poranek nie zwalnia Cię z obowiązku bycia kobietą inteligentną i zadbaną. Dzięki szlafrokowi w kwiaty już przy śniadaniu wyjawisz swoje upodobanie do poezji, np. swobodnie nawiążesz do utworu „Wróci wiosna, baronowo” Gałczyńskiego.
  6. Kup różową narzutę z frędzlami. Jest niezastąpiona w trudnych sytuacjach. Przyda się, by zakryć bałagan podczas odwiedzin niespodziewanych gości. Przykryjesz się nią, kiedy komornik zabierze Ci futra.
  7. Zamiast choinki ubierz w bombki równie zieloną żabę. Niech dodaje Twojemu mieszkaniu dizajnerskiego sznytu i zaświadczy o Twoim niebanalnym poczuciu humoru.
  8. Kiedy maskotka Ci się znudzi, wspaniałomyślnie podaruj ją dziecku, obojętnie, czy swojemu, czy cudzemu.
Skręt kiszek a bycie swag

12/09/2013

Skręt kiszek a bycie swag


Dzisiaj poszerzałam horyzonty i ćwiczyłam elokwencję z grudniowym „Glamour”. Przebrnęłam przez kilka stron reklam i zrobiłam rundkę po najmodniejszych miejscach stolicy. Oprowadzał mnie oryginalny egzemplarz torebki Louis Vuitton. Autorka artykułu fotografowała go w każdym punkcie, jaki z nim odwiedziła. Gościł m.in. w atelier Gosi Baczyńskiej, podczas „małego shoppingu” na Mysiej 3, na wykładzie w Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Proszę! Nie należy powierzchownie oceniać stylistek i rozpowiadać, że pasjonują je wyłącznie trendy. Szkoda, że nie dowiedziałam się, o czym był wykład. Najważniejsze, że MSN jest modnym miejscem i należy w nim bywać (ul. Emilii Plater 51). Jak ci się nie spodoba, fundnij sobie coś dobrego na pocieszenie – „20:30. Chwila wytchnienia w restauracji…” (M. Siniło, Stacja Warszawa, s. 32)

Ciekawe, czy w menu mieli najmodniejsze banany (źródło) 
Copyright © Marta Motyl