Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marzena Zacharewicz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marzena Zacharewicz. Pokaż wszystkie posty
"Zbroja" w Nałęczowie

6/13/2017

"Zbroja" w Nałęczowie


Pierwszy czerwcowy weekend spędziłam w Nałęczowie. Otóż 3 czerwca w Galerii im. Andriollego odbył się wernisaż wystawy rysunków Zbroja Marzeny Zacharewicz. Jest ona malarką, ilustratorką, rysowniczką, z którą współpracuję. Ma za sobą udział w kilkunastu wystawach indywidualnych i w ponad dziewięćdziesięciu zbiorowych. Tekst o Zbroi, który pisałam, odwiedza różne miejsca razem z ekspozycją. Artystka nie mogła być obecna na otwarciu czerwcowej wystawy. W jej zastępstwie pojechałam na nie, żeby opowiedzieć o pracach, które są mi bliskie.


Monochromatyczne rysunki bardzo dobrze prezentowały się w przestronnych, białych salach nałęczowskiej galerii. Rozkład wnętrz pozwolił oddzielić od siebie kolejne prace i kolejne wrażenia, które wywołują. Widziałam już te dzieła na żywo, ale w sobotę ponownie poddałam się ich intensywności.

Od lewej: Porysowany pancerz, Zbroja Jacka Kaczmarskiego, Zbroja - waleczny okruch

Od lewej: Zbroja - siła spokoju, Pancerz

Miniatury

Plastyczka przekształciła w nich mit rycerskiego pancerza. W jej ujęciu stracił on twardą jednoznaczność. Uczyniła go porysowanym, chropowatym, lekkim, miękkim. Prace utrzymane są w charakterystycznym stylu. Rysowniczka wykonała je białą kredką na czarnym papierze. Nadając zbroi nowe cechy, pomysłowo połączyła historię zbiorową z historiami indywidualnymi. Skorzystała z ciekawych inspiracji literackich i przełożyła je na język plastyczny. Artystka „Powtarza za fragmentem Dzieci Sancheza Oscara Lewisa, że człowiek codziennie toczy batalię z życiem. Doznane przez niego obrażenia psychiczne zamieniają się w strupy. One nawarstwiają się w duszy. Kolejne uderzenia powodują, że jednostka wykuwa w sobie rodzaj zbroi. W ten sposób chroni się przed kolejnymi cierpieniami”. Te zdania pochodzą właśnie z tekstu towarzyszącego wystawie. 

Wspomniany tekst wisi po prawej

Wraz z rysunkami znajdziecie go również na tym blogu http://bit.ly/2rddE5oNa wernisażu zgodnie stwierdziliśmy, że moc prac płynie z dbania autorki zarówno o oryginalną formę, jak i o niesioną treść. Traktuje ją ona z wyczuciem, ale nie z pompą, która ma tendencję do obracania się w kicz. 

Seria Katyńskie guziki

Dobrze jest poddać rysunki własnej wrażliwości i ocenie. Niech skłaniają do dłuższego zatrzymania się przed nimi, zastanowienia się nad wiecznym, lecz nie nienaruszalnym mitem zbroi.



Jedna z moich ulubionych prac.  Zbroja Jacka Kaczmarskiego jest związana z jego piosenką https://www.youtube.com/watch?v=kcxEu2IVT0c 

Dziękuję Pani Marzenie za zaufanie, którym mnie obdarzyła, a Pani Dyrektor galerii za otwarte, serdeczne przyjęcie. Wino z syberyjskiej odmiany winogron było tak wyraziste jak lubię :).

Wyjazd kojarzy mi się także z wszechobecnymi, żywymi odcieniami zieleni. 

Za mną Sanatorium Książę Józef  w Parku Zdrojowym


Nie mniej malowniczy był targ staroci, który następnego dnia odbywał się przed Nałęczowskim Ośrodkiem Kultury. 




Fotografie z wernisażu wykonał Tomek, a cztery ostatnie kadry są mojego autorstwa. Tomkowi też podziękowałam za jego zaangażowanie w sprawę, nie martwcie się ;).

Zainteresowanym podaję namiary na inne moje teksty o pracach artystki, oczywiście zilustrowane:
- Księżycowe kamienie http://bit.ly/2s6mXoN,
- Kamyki w ustach http://bit.ly/2sjzpE3,
- "Okna" Marzeny Zacharewicz http://bit.ly/2s6h6jz.
"Okna" Marzeny Zacharewicz

3/07/2016

"Okna" Marzeny Zacharewicz


Czy zdjęcia dekoracyjnych jak puzderka wież cerkwi,   

Cerkiew Zaśnięcia Matki Bożej w Curtea de Arges (Rumunia)

wnętrza pałacu przeniesionego z Baśni Tysiąca i Jednej Nocy,

Alhambra w Grenadzie (Hiszpania)

cichej uliczki

Sighisoara (Rumunia)

i ogromnego blokowiska 

Batumi (Gruzja)

mogą mieć ze sobą coś wspólnego? 

Tak. W ekspozycji Marzeny Zacharewicz, prezentowanej obecnie w Galerii Miejskiego Domu Kultury w Radomsku, łączy je motyw okna. Uchylone, otwarte, przymknięte, zasłonięte okiennicami - każde z nich jest dowodem na przeszłą lub teraźniejszą obecność człowieka. Intrygujące jest to, że on nie pojawia się na fotografiach. Reprezentują go wyłącznie jego dzieła: architektoniczne, rzeźbiarskie, malarskie oraz zwyczajne ślady codzienności: ubrania suszące się na balkonie, kwiaty kwitnące w donicach na parapecie. 

Dubrownik (Chorwacja)

Melancholię bezludnych przestrzeni ożywia ciekawość wobec tego, co tam się wydarzyło i tego, co dopiero się wydarzy.

Piazza del Duomo, Siena (Włochy)

Mimo, że okno pozostaje bohaterem każdego kadru, nie zawsze znajduje się w jego centrum. Czasami autorka umieszcza je z boku. 

Fazana (Chorwacja)

Fotografie zawsze komponuje starannie. Ukazane obiekty są wyraziste. Artystka zachowuje każdy ich detal. Ujmuje przy tym rytm otworów okiennych na fasadach, rytm zdobień, rytm kolorów. Zdjęcia promienieją nimi i blaskiem. Na żadnym nie ma ciemności. Autorka zwykle chwyta jasne i łagodne światło pogodnego dnia. Powietrze zdaje się być ciepłe i przejrzyste. Zacharewicz potrafi utrwalić jeden, jedyny moment, gdy zawieszona we framudze ciemnoszara zasłona, porwana wiatrem, rzuca cień na chropowatą ścianę w kolorze dojrzałego arbuza i tworzy na niej delikatny wzór. 

Marrakesz (Maroko), medyna

Ta gra świateł i cieni na murze nigdy więcej się nie powtórzy. Zdjęcia charakteryzują się wysmakowaniem.

Artystka poprzez ich pośrednictwo zabiera nas do świata, który przeminął. W nim złocą się mozaiki, mnisi krzątają się w klasztorach, ku niebu pną się wieże kolejnych świątyń, rycerze wyruszają na krucjaty, a ci, którzy z nich ocaleją, wracają do twierdz wznoszących się na skałach. Autorka wystawy, prezentując temat okna, pokrótce opowiada nie tylko historię chrześcijaństwa. 

W oknie odbija się Katedra Matki Bożej Wniebowziętej, Siena (Włochy)

Jednocześnie uwrażliwia na bogactwo kultury świata arabskiego. Misterne, arabeskowe sztukaterie pałacu w Grenadzie (Hiszpania), spływające w dół niczym stalaktyty, swoją obfitością i kunsztem wykonania przyprawiają o zawrót głowy. Drewniane okno z Fezu (Maroko), gdyby tylko mogło, wyszeptałoby wiele tajemnic. 


Osoba, która przez wygląda, pozostaje w ukryciu.

Utrwalone budowle noszą w sobie historię, a jednocześnie ich okna nadal pełnią taką samą funkcję, co przed wiekami. Wpadają przez nie słoneczne promienie. Tak jak przez otwór w kopule Panteonu, zwany oculusem. 


I jak przez okna w bazylice św. Witalisa w Rawennie (Włochy). 


To światło jest mistyczne. Dzięki niemu wnętrze prezentuje się w całej okazałości, na chwałę Boga i na chwałę talentu człowieka. Niezwykłe jest okno w stylu manuelińskim w Klasztorze Zakonu Chrystusa w Tomarze (Portugalia). 


Obramiają je finezyjnie wyrzeźbione, złociste zdobienia z kotwicami, wodorostami, karawelami. Snują one morskie opowieści o wyprawach kolonialnych.

Otwory okienne doświetlają także pomieszczenia w budynkach, które nie zostały wyróżnione swoim przeznaczeniem – w kamienicach czy w blokach mieszkalnych. Ich zdjęcia cechuje jednak niezwykły liryzm. Pod parapetami kilku mieszkań w Marbelli (Hiszpania) powiewają rozłożyste spódnice tancerek, w soczystych kolorach. 


Kadr z Cortony (Włochy) ukazuje zakratowany otwór, za którym znajduje się konik na biegunach. 


Jedną, jedyną fotografią, na której pojawia się człowiek, jest ujęcie ze szpitala Bonifratrów na Wyspie Tyberyjskiej (Włochy). 


Kuracjusz, schylający głowę i ściskający dłońmi stalowe pręty, przesłaniające część okna, zapewne spogląda na plac przed kościołem św. Bartłomieja. Jego niebieska koszula stanowi mocny akcent pośród ciemnej żółci i jasnego odcienia pomarańczy łuszczących się z farby ścian.

Te okna również noszą w sobie opowieści. One nie należą do historii powszechnej, ale do historii indywidualnych. Są równie przejmujące, a może nawet bardziej? 

Praga (Czechy)

Podczas przyglądania się im w myślach odbiorcy może pojawić się wiele pytań. Kto godzinami patrzył przez szybę? Na czyj powrót czekał? Przez które okno wfrunęło szczęście? Którym wyfrunęło? Bywa, że w jednych szklanych taflach odbijają się inne. Te zwielokrotnienia nadają fotografiom jeszcze więcej zagadkowości i malowniczości. Mówi się o „oknie na świat”. A okno z Sybinu (Rumunia) jest raczej „okiem na świat”. 


Osadzono je w dachu w taki sposób, że przypomina czujne spojrzenie. Podobne rozwiązania są typowymi elementami tamtejszego krajobrazu.

Zdarza się, że okno nie ma ani szyby, ani parapetu, np. jak to umieszczone w murach obronnych w Dubrowniku (Chorwacja) 


i to z powojennych ruin w Mostarze (Bośnia i Hercegowina). 


Pozostaje ono zwykłym, prostokątnym otworem, do tego zawsze otwartym, na zieleń, morze, niebo. Zdaje się przynależeć nie do kultury, a do natury i służyć wyłącznie jej.

W serii zdjęć widoczne jest upodobanie artystki do przetwarzania jednego elementu. Ono jest obecne również w cyklach jej rysunków, np. Kamienie w ustach (niedawno na portalu Niezła Sztuka ukazał się mój esej o nich http://www.niezlasztuka.net/artysci/marzena-zacharewicz/i Zbroja (część prac zobaczycie wraz z moimi omówieniami tutaj: http://martamotyl.blogspot.com/2014/11/zbroja-bez-patyny.html). Tam także Zacharewicz wybiera głównego „bohatera” i przedstawia go w pomysłowych konfiguracjach. Jej prace rysunkowe i fotograficzne łączy dążenie do zachowania jednolitego stylu i dbałość o szczegóły.

Artystka, prezentując migawki z fascynujących podróży, zabiera odbiorców na wyprawę po zachwyt i tolerancję. Ujęcie z Wiednia uświadamia, że okna są jak lustra. 


Odzwierciedlają one, co ludzi fascynowało i zajmowało na przestrzeni wieków. Jednak reprezentant każdej z kultur pokazywanych na wystawie mógłby powiedzieć:
„otworzę okno
i wejdzie szerokie, mroźne powietrze,
zdrowe jak tragedia.
Wejdą myśli człowiecze
i człowiecze sprawy,
cudze nieszczęścia i cudza świętość.
Będą rozmawiać cicho i surowo”[1].
Fragment wiersza Anny Świrszczyńskiej Otworzę okno jest dobrym podsumowaniem koncepcji tej ciekawej ekspozycji, w której różnorodność wspaniale łączy się z uniwersalizmem. 

As-Sawira, Maroko, medyna

Powyższy tekst powstał na potrzeby wspomnianej ekspozycji. Wszystkie zdjęcia, którymi go zilustrowałam, pochodzą od artystki. Na wystawie prezentuje je wraz z wieloma innymi. Fotorelację z wernisażu zobaczycie tutaj: http://radomsko.naszemiasto.pl/artykul/wystawa-fotograficzna-marzeny-zacharewicz-w-mdk-w-radomsku,3658570,art,t,id,tm.html . 

Okna są pierwszą indywidualną wystawą fotografii autorstwa Zacharewicz. Zajmuje się  ona głównie malarstwem, rysunkiem, ilustracją.  Dyplom na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu uzyskała z zakresu grafiki warsztatowej. Zilustrowała ponad 20 książek dla dzieci. Była kuratorką wystaw poświęconych ilustracji Pan Andersen (2005 r.) oraz Ezop wyobrażony (2008 r.). Brała udział w ponad stu wystawach zbiorowych w kraju i za granicą. Prace pokazywała również na wystawach indywidualnych. Należy do Związku Polskich Artystów Plastyków. Jest laureatką wielu konkursów. Ostatnio, w 2015 r., otrzymała II Nagrodę w Międzynarodowym Konkursie na Rysunku im. M. Andriollego w Nałęczowie za prace z cyklu Zbroja. 


[1] A. Świrszczyńska, Otworzę okno, http://gosh99.republika.pl/Poezja/otworzeokno.htm [24 lutego 2016].
Zbroja bez patyny

11/14/2014

Zbroja bez patyny


Masywny, ciężki pancerz osłania kruche ciało wojownika. Dzięki niemu zamienia się on w giganta. Zadaje ciosy i je odpiera. Powyższe dwuznaczności od dawna fascynowały Marzenę Zacharewicz. Pojęcia rycerstwa, walki, siły przewijały się w jej życiu, odkąd pamięta. Wychowała się w Malborku. Dzieła, które prezentuje na wystawie Zbroja, stanowią wariacje na temat rycerskiego rynsztunku. 

Artystka ukazuje jego elementy, np. napierśnik, blachy nakłute otworami. 

Zbroja - siła spokoju, 2011 r.

Kolczuga pogranicza, 2014 r.

Zbroja - waleczny okruch, 2014 r.

Przedstawione przez nią powierzchnie nie są gładkie, błyszczące i sztywne. Zacharewicz odkształca je i dodaje im lekkości. Prowadzi na nich grę z różnorodnymi fakturami: wielowarstwowymi, chropowatymi, popękanymi. Zamienia zbroję w ciasto, rysując Piernikowego huzara. 

Piernikowy huzar, 2007 r.

Większość prac wykonuje białą kredką na czarnym papierze. Dociera do szerokiego spektrum możliwości tej techniki. Przy jej pomocy skrupulatnie i precyzyjnie oddaje strukturę rzeczy. Użycie czerni, szarości i bieli nadaje dziełom tajemniczy i metafizyczny klimat.

Rysowniczka inspiruje się również tym, jak motyw zbroi wykorzystywali artyści związani z innymi dziedzinami sztuki. Korzysta z utworu Jacka Kaczmarskiego i na jego podstawie przedstawia pancerz barda. 

Zbroja Jacka Kaczmarskiego, 2014 r.

Gitarowe struny, które go przecinają, nawiązują do znaków wymienionych w piosence Zbroja:
„Magicznych na niej rytów
Dziś nie odczyta nikt
Ale wykuta z mitów
I wieczna jest jak mit”.


Artystka też traktuje przekaz zbroi uniwersalnie. W jej ujęciu nie jest ona pordzewiałym zabytkiem, wyciągniętym z lamusa historii. Przekształca mit zbroi tak, by odpowiadał wciąż aktualnym rozterkom i problemom. Powtarza za fragmentem Dzieci Sancheza Oscara Lewisa, że człowiek codziennie toczy batalię z życiem. Doznane przez niego obrażenia psychiczne zamieniają się w strupy. One nawarstwiają się w duszy. Kolejne uderzenia powodują, że jednostka wykuwa w sobie rodzaj zbroi. W ten sposób chroni się przed kolejnymi cierpieniami. Pancerze z prac Zacharewicz powiązane są z cielesnością i emocjonalnością, czyli aspektami indywidualnymi. Jej rysunki odnoszą się nie tylko do historii powszechnej, lecz i do unikalnych doświadczeń jednostki.

Paradoksalnie, na większości z nich człowiek jest nieobecny. Zbroja nie uchroniła go od śmierci. Pozostały po nim tylko ślady. One potęgują poczucie braku. W tym kontekście szczególne są kompozycje z rzędami guzików, odprutych ze współczesnego rodzaju „zbroi”.

Katyńskie guziki I, 2014 r.

Pochodzą one od mundurów polskich oficerów, wymordowanych w czasie II wojny przez NKWD w Katyniu i pobliskich miejscowościach. Zacharewicz zauważyła, że guzik z orłem w koronie był małą częścią uniformu, ale wielkim symbolem. Guziki nadal znajdowały się przy polskich jeńcach, gdy zostali pozbawieni broni, wolności i nadziei. „One z nimi odchodziły i one z nimi pozostały w zbiorowych grobach” – podkreśla rysowniczka. Zbigniew Herbert w wierszu Guziki  napisał:
„Tylko guziki nieugięte
przetrwały śmierć świadkowie zbrodni
z głębin wychodzą na powierzchnię
jedyny pomnik na ich grobie
są aby świadczyć Bóg policzy
i ulituje się nad nimi
(…)”

Katyńskie guziki II, 2014 r. 

Poeta udowodnił, że nie liczy się funkcja użytkowa przedmiotów, lecz ich znaczenie dla pamięci. Podobnie postępuje artystka. W serii rysunków Guziki katyńskie każda rzecz odnosi się symbolicznie do jednego życia. Autorka balansuje między indywidualną tragedią pojmanego oficera i jego bliskich, a masowym wymiarem dokonanej zbrodni. Grupowanie guzików w szeregach nie jest przypadkowe. Żołnierze byli mordowani równie systematycznie. Jeden człowiek, jeden strzał w tył głowy, i następny, aż do ostatniego straceńca. W pracy Katyńskie guziki V przedmioty nie są uporządkowane, a swobodnie rozsypane wokół okrągłych, czarnych śladów, jakby dziur po kulach. 

Katyńskie guziki V, 2014 r.

Artystka ustosunkowuje się do martyrologii bez narracyjnego patosu. Korzysta z oszczędnych form wyrazu, bliskich abstrakcji geometrycznej. Gdyby widz nie miał pojęcia o sytuacji, jakiej dotyczą rysunki, rozważałby je zupełnie inaczej. Oceniałby je wyłącznie pod względem rozmieszczenia i zróżnicowania kształtów czy powierzchni.  

Minimalizm techniki plastycznej zastosowanej przez Zacharewicz pogłębia znaczenia idei, z których ona odważnie i niezależnie czerpie. Artystka nie moralizuje, nie epatuje dosłownością i monumentalizmem. Mimo tego jej prace wywierają silne wrażenie. Skłaniają odbiorcę, by zastanowił się, czy w większej opresji znajduje się rycerz na polu walki, czy cywil w codziennych zmaganiach z razami wymierzanymi mu przez życie.

Ekspozycję rysunków można obejrzeć w Muzeum Regionalnym w Radomsku (ul.  Narutowicza 1) do 27 listopada br. 22 listopada o godzinie 17:00 odbędzie się jej finisaż.
Zapraszam!

Zbroja podróżna

Reprodukcje prac (oprócz powyższej) wykonał Robert Sękiewicz. Pochodzą one z katalogu do wystawy - tak jak mój tekst.  Cały katalog można przejrzeć i pobrać tutaj: https://drive.google.com/file/d/0B7dZofte-d4ZOHBETDQ2QlMyNlk/view?usp=sharing. Zawiera on więcej prac niż przedstawiłam w notce. 

P.S. Moja strona na facebooku: https://www.facebook.com/motyl.marta: teksty i inspiracje na bieżąco :).
Copyright © Marta Motyl