2/01/2014
Kolorowe jarmarki
Przy sobocie po robocie kolaż, który wykonałam w prezencie dla mojej siostry, Agaty.
Traktuję go jak układankę z „kluczem”. Są nim siostrzane fascynacje. Agata lubi dwie ikony: Audrey Hepburn (na wykorzystanym przeze
mnie zdjęciu jest dosłowną ikoną; wygląda jak Madonna z obrazu, ale intensywna czerwień ust przełamuje „święty” wizerunek) i Marilyn Monroe. Poza tym interesuje się modą.
Niedaleko jej maszyny do szycia stoi czarny manekin.
Róż, widoczny w tle, jest barwą,
którą często się otacza. Wycinki z kolorowych magazynów, jakie powiązałam z
Agatą, uzupełniłam o kolejne. One miały za zadanie urozmaicić kompozycję. Sądzę,
że w kolażu ważny jest nie tylko klucz-centrum, ale też układ kształtów i barw.
Moje prace komponuję intuicyjnie. Według mnie każda wycinanka powinna zawierać echa
dadaistyczno-surrealistycznych szaleństw. Bardzo istotne są absurd, humor, niedopowiedzenia.
Jedna forma wpływa na drugą, tak, jak słowo na kolejne słowa. Razem tworzą sformułowanie.
Składniki kolażu dopiero pod wpływem myśli i uczuć odbiorcy wytwarzają „cudowność”.
Cudze skojarzenia mogą być zupełnie różne od moich i to jest najciekawsze! Ta
wycinanka – już po wykonaniu – przywiodła mi na myśl kolorowy jarmark. A z czym
Wam się kojarzy?
