Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historia sztuki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historia sztuki. Pokaż wszystkie posty
"Munch. Nie tylko Krzyk" - zapowiedź

10/29/2024

"Munch. Nie tylko Krzyk" - zapowiedź


Opis wydawniczy

Poznaj sekrety malarza, który porusza miliony serc! 

Krzyk Edvarda Muncha jest na tyle wyrazistym i wymownym obrazem, że został przekształcony w emotikon oznaczający strach. Jednak w swoim malarstwie Munch oddawał całą paletę uczuć: od miłosnych rozkoszy po refleksje nad przemijaniem, mistrzowsko łącząc prostotę form z siłą barw. Dzisiaj jego obrazy działają na widzów z całego świata, ponieważ są jak lustro, w którym każdy może zobaczyć odbicie swoich pragnień i lęków. 

Marta Motyl, pisarka i historyczka sztuki, autorka bestsellerowego cyklu książek z esejami o sztuce, zapoczątkowanego Sztuką podglądania, tym razem pochyla się nad twórczością jednego artysty. Z pasją odsłania związki między osobistymi przeżyciami Muncha a jego arcydziełami. Pokazuje, w jaki sposób stworzył rewolucyjny, unikalny i wpływowy styl oraz wnikliwie bada znaczenia, które ukrył w swoich obrazach. Dowiedz się, na czym polega ich fenomen!

Munch. Nie tylko Krzyk to książka atrakcyjnie wydana, w twardej oprawie; zawiera wkładkę z kolorowymi reprodukcjami dzieł malarza.

Zamów w przedsprzedaży: https://tiny.pl/bn-z0f02

"Sztuka świętowania" - zapowiedź

10/13/2023

"Sztuka świętowania" - zapowiedź



Kolejny zbiór esejów o sztuce, który dla Was przygotowałam, zabierze Was na najgłośniejsze uroczystości w historii sztuki! Nosi tytuł „Sztuka świętowania. Od «Ostatniej Wieczerzy» do «Maskarady»” i ukaże się nakładem wydawnictwa Lira. Premiery książki spodziewajcie się już 25 października.

Zamówcie „Sztukę świętowania” w przedsprzedaży: https://tiny.pl/c1wmv, a zarezerwujecie ją dla siebie i otrzymacie jak najszybciej.


Opis wydawniczy

Dołącz do artystycznej uczty! Marta Motyl, autorka bestsellerowych „Sztuki podglądania”, „Sztuki prowokowania” i „Sztuki fantazjowania”, dzięki „Sztuce świętowania” pozwoli ci rozsmakować się w znakomitych dziełach przedstawiających uczty, tańce, maskarady i nie tylko... Razem z celebrującymi różne okazje postaciami przekroczysz granice pomiędzy sacrum a profanum, powagą a komizmem, rzeczywistością a wyobraźnią.

Poznasz tajniki kierunków w malarstwie i grafice, które reprezentowali cenieni po dziś dzień artyści, a także twórcze drogi, które przebyli, żeby zostać gwiazdami sztuki. Odkryjesz, na jakie artystyczne fortele zdecydowali się Leonardo, Tycjan, Bruegel, Artemisia, Tiepolo, Renoir, Mucha, Makowski na obrazach będących najbardziej wymownymi przedstawieniami scen świętowania – od „Ostatniej Wieczerzy” do „Maskarady”.

„Sztuka świętowania” to książka znakomita na prezent, w twardej oprawie; zawiera wkładkę z kolorowymi reprodukcjami słynnych dzieł sztuki.
"Sztuka fantazjowania" - cytaty

9/28/2023

"Sztuka fantazjowania" - cytaty

Poznaj Sztukę fantazjowania. Między piekłem a niebem i wejdź do świata, w którym wszystko jest możliwe... 










Gotowa/y na nieziemską przygodę z lekturą? Zamów książkę: https://bit.ly/3SgLNxJ 

"Sztuka fantazjowania" - zapowiedź

9/26/2022

"Sztuka fantazjowania" - zapowiedź


Dokładnie za miesiąc, czyli 26 października, odbędzie się premiera mojej najnowszej książki, "Sztuki fantazjowania" (wydawnictwo Lira). Tym samym sezon na "Fantazjowanie" uważam za otwarty!

Książka dostępna jest w przedsprzedaży, np. tutaj: https://bit.ly/3SgLNxJ.


Opis wydawniczy

Daj się porwać fantazji! Wraz z Martą Motyl w "Sztuce fantazjowania" odwiedzisz krainy, w których doświadczysz i rozkoszy z nieba, i dramatów rodem z piekła.

Dzięki kolejnym esejom przemierzysz twórcze drogi wielu znanych wizjonerów świata sztuki. Sprawdź, jakie ślady własnych przeżyć pozostawili w swoich niesamowitych dziełach Bosch, Caravaggio, Goya, Dalí, Beksiński i inni. Nieraz wizja kryje prawdę, od której trudno odwrócić wzrok...

Treści zawarte w obrazach jak ze snów łamią tabu, ukazując nieokiełznane fantazje, magię i szaleństwo. Prezentując dzieła wyobraźni wybitnych artystów, autorka "Sztuki podglądania" i "Sztuki prowokowania" tym razem odkrywa przed czytelnikiem sztukę bogatą w sugestywne marzenia i przedziwne imaginacje.

"Sztuka fantazjowania" to książka znakomita na prezent, w twardej oprawie; zawiera wkładkę z kolorowymi reprodukcjami słynnych dzieł sztuki.

 "Sztuka prowokowania" - wstęp

10/27/2021

"Sztuka prowokowania" - wstęp



Prowokacja w sztuce przypomina morską falę — podmywa tradycję i ponosi postęp, a później rozbija sensację-rewelację o brzeg kolejnego patentu. Wszak sztuka z założenia powinna pozostawać odkrywczą. Właśnie dzięki prowokacji nie zatrzymuje się w miejscu, lecz pozostaje wartka i żywotna.

Prowokacja w sztuce przypomina również rzekę — potrafi znaleźć sobie odpowiedni nurt twórczości, żeby wypłynąć na swoje. Najbardziej jej przychylne okazały się XIX- i XX-wieczne izmy, od impresjonizmu po konceptualizm. Dzieła z tych dwóch stuleci zdominują Sztukę prowokowania.

Zostaną w niej omówione realizacje często gęsto będące pionierami innowacji. Rzucające publiczności wyzwanie formą, treścią, nierzadko także sposobem wykonania. Przedstawiające dotąd nieprzedstawiane, podważające dotąd niepodważane, zestawiające dotąd niezestawiane.

Dotąd — czyli do swego powstania. Trafiały one i zatapiały dotychczasowe przyzwyczajenia widzów. Były piratami na wodach sztuki, chociaż nie rabowały skarbów, a je ofiarowywały, między innymi w postaci bezcennych wrażeń. I dzieliły się nimi nader rozrzutnie.

Pochylimy się nad kwestią, dlaczego takie a nie inne wytwory bałamuciły i bulwersowały odbiorców. Czy ich autorzy grali na emocjach z premedytacją, czy przypadkowo? Czy wreszcie: w jakich okolicznościach tworzył się zamęt na spokojnych wodach, jaką zmianę obrazował, w jaki sposób wpływał na dalsze dzieje sztuki?

Skandale każdej maści stanowiły istotny przyczynek do stawania się owych realizacji słynnymi, słynniejszymi, najsłynniejszymi. Nieraz to dzięki aferom zyskiwały rozpoznawalność i stawały się ikonami kultury.

Prowokacja uwieczniła dzieła, dzieła uwieczniły prowokację.

Dowiemy się, za pomocą jakich sztuczek wcielała się ona w wiele odmian sztuki. Bowiem jako główni bohaterowie rozdziałów wystąpią realizacje będące reprezentantami rożnych gatunkótwórczości: portretu, sceny rodzajowej, pejzażu, abstrakcji, i rożnych technik: malarstwa, w tym ściennego, fotografii czy ready made.



Kolejność dzieł jest nieprzypadkowa.

Słowo „obraz” pochodzi z greki, od eikn, ikona. W sensie teologicznym ikonę uprawomocnia wcielenie Boga w człowieka, możliwe dzięki Matce Boskiej. Stąd wniosek, że kobieta jest nosicielką obrazu w sensie ścisłym[1]. Zaczniemy więc przygodę z prowokowaniem od damskich wizerunków. Wszystkie wybrane do książki przedstawiają kobietę jako swego rodzaju lalkę, przeznaczoną głównie do seksualnego i artystycznego użytkowania i ujmowania. Gwiazdę tak niejednej nocy, jak i niejednego muzeum.

Maria o cechach Barbie, w wizerunku której skrzydlate sacrum łączy się z rogatym profanumAleż owszem, ależ tak. Melduje się Madonna z Dzieciątkiem wśród Aniołów Jeana Fouqueta, w całej krasie damy użyczającej świętości swojej twarzy i ciała. Obraz jest pierwowzorem prowokacji, które zestawiają sprawy boskie ze sprawkami seksu.



Pośród najbardziej zasłużonych dla oburzania potomkiń Madonny jest także pani na buduarze, z której bezwstydem wojowano na paryskim Salonie parasolami. Do Olimpii Édouarda Maneta pozowała kobieta, która zmalowała niejedno, dosłownie, ponieważ własnym pędzlem.



W olimpijskim środowisku na stałe urzędowały Atena, Afrodyta i Hera. Na obrazie znów oczekują sądu Parysa. Ponieważ tym razem znalazły się po drugiej stronie potłuczonego lustra jako Panny z Awinionu, zamiast królewicza wyrok wydaje malarz mający kobiety za boginie bądź za wycieraczki — Pablo Picasso. To dzięki wdziękom Panien zdobył on szlify prowokatora.



Z kobiecej mitologii czerpie również anielskolica i perwersjogenna, upragniona i pragnąca Lolita — w Sztuce (post)konsumpcyjnej Natalii LL. Które z tych lalek miały kusić? Które drwić z kuszenia? Niech dopowiedzą poświęcone im rozdziały.



Pod ramię z Erosem uwielbia prowadzać się Tanatos. Nie dziwota więc, że kolejna ikona sztuki prezentuje ni to czaszkę, ni to embriona drżącego z przerażenia we wspólnym rytmie z otoczeniem. Krzyk Edvarda Muncha nie ma sobie równych w szokującej ekspresji. I stanowi łącznik między wizerunkami a miejscami, ku którym nas powiedzie.



Kiedy niebo i morze zlewają się w jedno, odróżnić je od siebie może tylko kula słońca. Patrzenie na Impresję, wschód słońca Claude’a Moneta daje przyjemność, relaksuje i uspokaja, chociaż premierowe wystawienie płótna wywołało zgoła inne doznania. Przynajmniej według dominującej narracji o wydarzeniu, którego (o)bieg prześledzimy.



W sztuce miejsce może oznaczać nie tylko pejzaż, lecz i przestrzeń, w którą trafia (bądź ma trafić) dzieło. Zdarza się, że nie licząc przybranego kształtu i/lub wyrazu, szokuje nieprzystawalnością do obszaru swojej ekspozycji.

Kiedy nagusy i naguski poskręcane w fantazyjnych pozach orbitują po ścianie papieskiej kaplicy jako święci, oburzenie wiernych nie powinno dziwić. Lecz przecież nie na taką ich reakcję liczył Michał Anioł Buonarroti, gdy pokazywał światu swój Sąd Ostateczny.



Z kolei Marcel Duchamp podniósł rękę na jeszcze inną świętość. Dokonał sądu ostatecznego nad sztuką jako taką, z tym że nie z boskim gniewem, ale z diabelską ironią, posyłając na wystawę pisuar pod tytułem Fontanna. Uczyniony artystycznym obiekt walczył decyzją gorszyciela o kartę wstępu do świątyni sztuki. Na jego przykładzie poznamy od wewnątrz mechanizmy prowokacji, która po wielu stopniach doprowadziła Duchampa do celu.



Fontanna bywa interpretowana jako koniec sztuki. Podobnie traktuje się Czarny kwadrat na białym tle Kazimierza Malewicza, bohatera ostatniego rozdziału. Nawiązuje on do tradycji ikony i wciąż wytrąca z równowagi, chociaż nie tymże nawiązaniem.



Zatrzymamy się nad analizą każdego z wymienionych dzieł, żeby zachwycić się nim (na nowo) — albo nie zachwycić — ze świadomością wzbogaconą o intencje autora i znaczenia, które dzieło niosło (i niesie nadal).

W niektórych rozdziałach zahaczymy o kwestie związane z problematyką współczesną. Będzie to możliwe dzięki obecności w omawianych realizacjach ponadczasowych archetypów. Kierują one ku aspektom związanym z psychologią, psychoanalizą, a także feminizmem.

Każdą prowokacyjną i ikoniczną pracę czyniła jedyną w swoim rodzaju osoba autora. Żaden z przywołanych w książce artystów nie dotarł bowiem do swego opus magnum znienacka. Niezbędny okazał się zbiór doświadczeń, twórczych i życiowych, które zbadamy.

Wykorzystam więc prowokowanie jako motyw przewodni, łącznik między rozdziałami książki i pretekst do szerszej opowieści o określonym dziele i jego twórcy. Ciekawe, do czego dzieło sprowokuje Państwa?



Zapraszam do poznania książki bliżej! Jest dostępna w księgarniach stacjonarnych i internetowych, m.in. tutaj: https://bit.ly/3llvhP0. 

Fotografie książki pochodzą od wydawnictwa Lira, a wykonał je Maciej Zienkiewicz.


Źródła ilustracji:
domena publiczna/Wikimedia Commons;
Museum of Modern Art, New York, USA / © Succession Picasso/DACS,
London 2021 / Bridgeman Images;
Natalia LL, Sztuka postkonsumpcyjna, 1975 r.,
dzieło na licencji CC BY 3.0, nie dokonano w nim zmian.

[1] K. Przyłuska-Urbanowicz, Pupilla, Gdańsk 2014, s. 232.

"Sztuka prowokowania" - zapowiedź

10/11/2021

"Sztuka prowokowania" - zapowiedź


Wraz z wydawnictwem Lira przyszykowałam dla Was taką (pro)pozycję, żebyśmy nie wyszli z wprawy we wspólnym przeżywaniu sztuk i sztuczek artystycznych!



Premiera 27 października, a zatem rozpoczynamy odliczanie. Teraz trwa przedsprzedaż, np. tutaj: https://bit.ly/3llvhP0.


Marta Motyl swoim ciętym, czasem zabawnym, innym razem zmysłowym językiem prowokuje nas i wciąga do świata, któremu trudno się oprzeć”. Karolina Matyjaszkowicz, malarka, ilustratorka, kuratorka wystaw 


Opis wydawniczy:

Daj się sprowokować! Sięgnij po śmiałe i wnikliwe eseje Marty Motyl. Autorka świetnie przyjętej «Sztuki podglądania» o erotyce w malarstwie i grafice tym razem przybliża nam dzieła, które wzbudzały sensację, bulwersowały, zachwycały, oraz przedstawia sylwetki ich autorów. Wśród nich są m.in. Michał Anioł, Manet, Munch, Picasso, Duchamp.

«Sztuka prowokowania» to książka znakomita na prezent, w twardej oprawie, zawierająca wkładkę z kolorowymi reprodukcjami słynnych dzieł sztuki.

Dzieła te nie pozwalały publiczności na obojętność, ponieważ ich autorzy grali na emocjach. Z premedytacją czy przypadkowo? A może wejście do grona sław zapewnił im skandal?

Ich twórczość uwodziła i gorszyła, zmieniając świat sztuki. Przekonaj się, czy sprowokuje i zmieni także Ciebie…”.


Będziecie się przekonywali, tzn. czekacie na lekturę?

"Jak to widzisz?". Od plebiscytu do wernisażu

12/16/2018

"Jak to widzisz?". Od plebiscytu do wernisażu


Jak to widzisz?, taki tytuł nosi najnowsza wystawa w Muzeum Pałac Herbsta, jednym z oddziałów Muzeum Sztuki w Łodzi. Obejmuje ona obrazy z kolekcji muzeum, pochodzące z XIX i początku XX w., autorstwa polskich artystów. Jak to widzisz? jest zarazem nazwą całego projektu, który wpuszcza świeżą myśl, ba! świeżą krew do dzieł, nadając im nowe życie. W niniejszym wpisie prezentuję etapy tego przedsięwzięcia i mój współudział w nich.

Plakat do wystawy autorstwa studia graficznego Polkadot

Projekt trwa od kilku miesięcy. Rozpoczął się plebiscytem, w którym każdy chętny głosował na pięć dzieł spośród setki zaproponowanej przez muzeum. Głosujący wypełniał formularz w siedzibie placówki albo drogą elektroniczną. Dodatkowo miał możliwość uzasadnienia wyboru. Ogłoszenie o plebiscycie kusiło, że autorzy dziesięciu najciekawszych wyjaśnień zostaną zaproszeni do zespołu kuratorskiego. Jego zadaniem będzie stworzenie wystawy z czterdziestu obrazów, które uzyskają największą ilość głosów. Dałam się skusić. 

Poniżej znajdują się fragmenty prac, na które zagłosowałam.
 
 Żeby obejrzeć obraz w całości, kliknij: 1, 2, 3, 4, 5.  Obrazy użyte na grafice pochodzą ze strony http://palac-herbsta.org.pl/wydarzenie-357-jak_to_widzisz.html

Wybór uzasadniłam tymi słowami: 

„Podczas przeglądania obrazów zwróciłam uwagę na silną reprezentację portretów kobiecych. Zdecydowałam się na zestaw, który powie wiele na temat kobiet, między innymi poprzez dopełniające się kontrasty. Przewodzi mu ekspresyjna Krzysia z lalką Kazimierza Sichulskiego (1). Kiedy dziewczynka obejmuje lalkę, może nie zdawać sobie sprawy, że są do siebie całkiem podobne. W całym swoim życiu będzie bowiem przybierać kolejne wcielenia, tak jak porwana do zabawy lalka.

Portret Emilii Wysockiej Konrada Krzyżanowskiego ukazuje roześmianą malarkę (2). Do pary dobrałam ponurą Nocną samotność Leona Kowalskiego (3). Prace te, zestawione razem, unaoczniają zmienność nastrojów. Wiodą od euforii, która dodaje skrzydeł, do melancholii, która je odbiera. Zastosowane kolory podkreślają emocje postaci.

Mocny ładunek psychologiczny posiada również następna wyodrębniona przeze mnie para. Tym razem postawiłam na różnorodność wiekową. Jako uosobienia wczesnej młodości i późnej dojrzałości wybrałam Studium portretowe młodej dziewczyny Olgi Boznańskiej (4) i Portret matki artysty Henryka Rodakowskiego (5). Podlotek, jeśli tylko podejmie taką decyzję, pewnego dnia zamieni się w matkę. A matka przecież ciągle pamięta czasy, kiedy sama była podlotkiem. Zarówno Rodakowski, jak i Boznańska położyli nacisk na ukazanie wnętrza modelki. Cel ten osiągnęli przy pomocy zupełnie odmiennych stylów – realistycznego i impresjonistycznego.

Oto więc kilka kobiet i kilka przemian, które równie dobrze mogą zajść w jednej kobiecie”.

Choć łaska jurorów na pstrym koniu jeździ, udało mi się dostać do zwycięskiej grupy kuratorów. Dowiedziałam się o tym telefonicznie, w wakacje, w pociągu, pośród hałasu hamowania. Poprosiłam o jeszcze jeden telefon, który odebrałam w ciszy parku. Ot, kolejny kontrast. 

Cieszyłam się, że stanę się częścią eksperymentu. Zżerała mnie ciekawość, co z niego wyniknie. Nie mogłam się doczekać, aż odkryję kolejne karty. Na które obrazy postawili uczestnicy plebiscytu? Jakie osoby znalazły się w zespole? Czy będziemy dobrze się dogadywać? Jak w Muzeum Pałac Herbsta, kojarzącym mi się z tradycją, będą przyjmowane niekonwencjonalne pomysły?

Nasze pierwsze zebranie. Od lewej kuratorki Magdalena Knapowska-Niziołek i ja, opiekunka Joanna Jaśkiewicz, kuratorka Katarzyna Kaleta. Fot. Muzeum Pałac Herbsta

Od lewej siedzą opiekunka Maria Milanowska, kuratorki Emiliana Konopka, Michalina Peruga, Natalia Bartczak. Fot. Muzeum Pałac Herbsta

Spotykaliśmy się regularnie od września do początku grudnia. Osoby w różnym wieku, z różnymi doświadczeniami ze sztuką, ale nieodmiennie podchodzące do niej z pasją i zaangażowaniem, w tym emocjonalnym. Wiązanie obrazów z własnymi przeżyciami ubarwiało wiele konkursowych tekstów. 
Moimi współkuratorami zostali Sabina Bałulis, Natalia Bartczak, Ewa Gaj, Katarzyna Kaleta, Magdalena Knapowska-Niziołek, Emiliana Konopka, Damian Krakowiak, Michalina Peruga i Paulina Stencel. Opiekę nad nami z ramienia muzeum sprawowały Aleksandra Dudek, Joanna Jaśkiewicz, Katarzyna Kończal, Maria Milanowska i Tatiana Szymańska. Projekt koordynowali Andżelika Bauer i Przemysław Purtak.


Podczas pierwszego spotkania poznawaliśmy i siebie nawzajem, i zwycięskie obrazy. Nie wszystkie, które wytypowałam, przeszły dalej. Nie będę przedstawiać całej listy dzieł, którym się to udało. Poniżej znajdują się prace z podium. 
Pierwsze miejsce. Józef Chełmoński, Żurawie, 1910 r., źródło 

Drugie miejsce. Józef Chełmoński, Dziewczyna na tle krajobrazu, 1869 r., źródło

Trzecie miejsce. Aleksander Gierymski, Brama na Starym Mieście, 1883 r., źródło

Co ciekawe, głosujący wskazali i na mniej znane czy rzadziej eksponowane obrazy. Dostarczają one nie mniej wrażeń estetycznych i emocjonalnych, kiedy się je pozna. W ogrodzie Jacka Malczewskiego, Odjazd z wyspy nocą Henryka Siemiradzkiego  różnią się od tych dzieł artystów, którymi zasłynęli i z którymi odbiorcy się opatrzyli. 

Jacek Malczewski, W ogrodzie, 1898 r., źródło

Henryk Siemiradzki, Odjazd z wyspy nocą, ok. 1890 r., źródło

Cyganka czy wspomniana Nocna samotność są autorstwa malarzy spoza znanego kanonu sztuki polskiej. A to tylko kilka wybranych przykładów. 

Aniela Pająkówna, Cyganka, niedatowany, źródło

Jedni kuratorzy mocniej stawiali na działanie koloru i światłocienia, inni - symboliki i nastroju, więc od samego początku  dopełnialiśmy się. Na naszych zebraniach w muzeum potwierdziło się, że sztuka sprzed lat nadal przemawia do oczu, serca i głowy. Ciągle wywołuje żywe i aktualne dyskusje. 

Uważam, że różnorodność, elementy zaskoczenia stanowiły wartość jeszcze przed przygotowaniem wystawy. Jednak największym wyzwaniem dla całej grupy było uporządkowanie kilkudziesięciu dzieł różniących się zarówno tematyką, jak i stylem. W taki sposób, żeby nasza koncepcja pozostawała atrakcyjna dla publiczności w różnym wieku i o różnym stopniu wtajemniczenia w sprawy sztuki. Pragnęliśmy bowiem, żeby wystawa pozostawała jak najbardziej przystępna, a zarazem ciekawa nawet dla znawców. Ponadto należało dopracować rozmaite detale. Na przykład rozstrzygnąć, jaką czcionką będą zapisane i jaką wielkość będą miały litery na podpisach do obrazów. 

Rozwiązania wypracowywaliśmy stopniowo, często metodami pracy warsztatowej. Poprzez prezentowanie własnego podejścia i odnoszenie się do cudzych stanowisk, poszukiwanie w nich wszystkich punktu wspólnego, praktykowanie kompromisów, ale i zgłaszanie wątpliwości, wreszcie głosowania, ze spotkania na spotkanie rozwijała się wspólna i spójna wizja wystawy. 

Samodzielnie zastanawiamy się, jak rozmieścilibyśmy dzieła, korzystając z miniaturek obrazów i planu muzeum. Fot. Muzeum Pałac Herbsta

Razem pracujemy nad tym, jak i gdzie powiesić obrazy. Fot. Muzeum Pałac Herbsta

Dalsze przymiarki. Fot. Muzeum Pałac Herbsta

Pokojowe dyskusje. Fot. HaWa

Co ona tam kombinuje? Fot. HaWa

Podczas rozwieszania wystawy także potrzebna jest chwila namysłu. Fot. HaWa

Fot. HaWa

Nie bez znaczenia pozostaje, że jako kuratorzy uzyskaliśmy przestrzeń wolności i szacunku dla naszych poglądów od opiekunek z muzeum. Zajmowały się m.in. ukierunkowaniem nas, porządkowaniem naszych pomysłów,  dopieszczaniem szczegółów całości. Mówiąc mniej dyplomatycznie, starannie wykonały również tzw. brudną robotę, żeby wprowadzić wizję wystawy w dostępną przestrzeń galeryjną. Należą im się gratulacje za zaangażowanie w prowadzenie projektu, od jego zainicjowania, dalej i dalej. Przemienienie koncepcji w rzeczywistość było możliwe także dzięki działaniom pracowników działu konserwatorskiego, technicznego i promocyjnego muzeum.


Opiekunki organizowały nam również spotkania ze specjalistami z innych branż. Np. z Koziej Architekci omawialiśmy aranżację ekspozycji, z Polkadot oprawę graficzną, w tym plakat. HaWa dokumentowała nasze większe i mniejsze burze mózgów. Autorstwa HaWy są także krótkie (i nastrojowe) zapowiedzi wystawy, na których swój punkt widzenia przedstawiają trzy kuratorki: Sabina Bałulis, Katarzyna Kaleta, Emiliana Konopka.




Wróćmy do naszej koncepcji wystawy. Nie zdecydowaliśmy się na tradycyjny układ chronologiczny czy na podział zgodny z kierunkami w sztuce. Obrazy uszeregowaliśmy w grupy takie jak natura, portrety, fantazje, żywioły, nokturny.  „I tak natura staje się pretekstem do analizy roli światła nie tylko w przyrodzie, ale też w procesie widzenia, portrety opowiadają historie życia bohaterów, a także kreślą relacje pomiędzy malarzem a modelem, żywioły przeplatają się ze stanami emocjonalnymi i wprowadzają widza w świat fantazji, a całość ekspozycji zamyka symbolika nocy i mroku”, jak trafnie głosi tekst przeznaczony do komunikacji z publicznością i z mediami. 

Zgodnie z sugestią architektki wystawy, Magdaleny Koziej, postanowiliśmy wyróżnić każdą grupę dzieł innym kolorem ścian. Jednocześnie grupy te pozostają elastyczne. Kierują jedna do drugiej, prowadzą ze sobą dialog, dopełniają się. Zdecydowaliśmy się również na wyodrębnienie dziesięciu obrazów, które zdobyły największą liczbę głosów od publiczności. Zostały oznaczone numerami miejsc zajętych przez nie w plebiscycie. 

Od lewej obrazy Żurawie Józefa Chełmońskiego (1910 r.) i fragment Pieśni wieczornej Kazimierza Stabrowskiego (niedatowany) z grupy z naturą. Koncepcję wystawy podczas pierwszego oprowadzania  prezentują opiekunki Tatiana Szymańska i Katarzyna Kończal

Od lewej obrazy Portret matki artysty Henryka Rodakowskiego (1853 r.), Portret pianistki Fridy Eissler Olgi Boznańskiej (ok. 1928 r.) i Dziewczynka z kotem Leona Hirszenberga (1896 r.) z grupy z portretami. Zdjęcie pochodzi z drugiego oprowadzania po wystawie. Mówi o niej kuratorka Sabina Bałulis. Fot. Muzeum Pałac Herbsta

Oprócz tego  każdy z nas wybrał jeden obraz spośród czterdziestu i krótko opisał, jak go widzi. Teksty te znalazły się na ścianach obok ich bohaterek i bohaterów. Tym razem wytypowałam Topielicę Antoniego Kamieńskiego. 

A. Kamieński, Topielica, 1900 r., źródło

Decyzję podjęłam po naszych dyskusjach, w których przewijała się kwestia dwuznaczności dzieła. Znalazło się ono w mojej ulubionej grupie z żywiołami. Sąsiaduje i koresponduje z Wierzbami nad moczarami Witolda Pruszkowskiego i z Głową konia Władysława Podkowińskiego, jednym ze szkiców do słynnego Szału uniesień. Topielica jest bowiem powiązana nie tylko z wodą, ale i z ogniem. „Zanurza się, zatapia, zatraca. Nie w głębinach, lecz w doznaniach. Spętana, unieruchomiona, zniewolona. Nie przez uścisk więzów, lecz przez odczucie rozkoszy. Prowokacyjnie pokrewna bohaterkom japońskich grafik erotycznych” - i stąd ten ogień.

Od lewej obrazy Topielica Antoniego Kamieńskiego (1900 r.), Krakowiak Włodzimierza Tetmajera (ok. 1910 r.), Głowa konia Władysława Podkowińskiego (1892 r.), Wierzby nad moczarami Witolda Pruszkowskiego (1887 r.). Podczas pierwszego oprowadzania opowiadam o Topielicy. Fot. A. Taraska

Fot. A. Taraska

Ja, Topielica i mój tekst. Fot. Tomek

Na wybór Topielicy wpłynął też fakt, że w mojej najnowszej książce (ukaże się w 2019 r.) umieściłam scenę, w której główna bohaterka pozuje do aktu w wannie, z ośmiornicą. Sytuacja  wyzwala w niej wiele erotycznych wrażeń i wyobrażeń. Wpisuje się ona w cały ciąg powieściowych odniesień do kultury japońskiej. Będziecie mogli przeczytać i przekonać się sami. Opis stworzyłam przed poznaniem pracy Kamieńskiego. Uznałam, że ona mnie odnalazła, a nie napisać o niej dopiero byłoby grzechem. Tak stała się moją perełką, ba! nawet rozbłyskuje. 

Każdy z oglądających wystawę może wskazać własną perełkę albo czarną owcę i wypowiedzieć się na jej temat.  W przestrzeni galeryjnej stoją dwa biurka,  są przygotowane kartki i pisaki.  Dzięki temu pytanie Jak to widzisz? pozostaje otwarte dla każdego, kto zechce udzielić na nie odpowiedzi.

Jedno z biurek, nad nim miejsca do pozostawienia kartek, na nim foldery. Przygląda się im kuratorka Katarzyna Kaleta. Fot. HaWa

Inne kreatywne wyzwania, które mogą podejmować i dzieci, i dorośli, czekają w specjalnym pokoju interakcji. Tam znajdują się wydrukowane reprodukcje obrazów, które służą do uzupełniania. Dopisywania postaciom dialogów, dorysowywania przy fragmentach dzieł, czego tylko fantazja zapragnie. Jako pamiątkę zwiedzający może zabrać ze sobą bezpłatny folder, w którym znajdują się zarówno nasze zwycięskie teksty z plebiscytu, jak i wiele miejsca na własne notatki czy rysunki.

Ciągle cieszę się z mojego udziału w tym nowoczesnym i niecodziennym projekcie. Choć pracowałam już przy wystawach, pierwszy raz brałam udział w pracy na tyle par rąk. Bardzo dziękuję wszystkim, z którymi miałam okazję podjąć takie wyzwanie i przeżyć takie doświadczenie. Nadal trudno jest mi uwierzyć, że już zrobiliśmy, a nawet otworzyliśmy wystawę. Będziemy to długo wspominać! 

Publiczność czeka na uroczyste otwarcie wystawy w sali balowej Pałacu Herbsta. Fot. A. Taraska

Przemówienie dyrektora Muzeum Sztuki w Łodzi Jarosława Suchana. Od lewej kuratorki Emiliana Konopka, Michalina Peruga, Sabina Bałulis, dalej opiekunki Joanna Jaśkiewicz, Maria Milanowska, Aleksandra Dudek, za nimi kuratorki Natalia Bartczak, ja i  Ewa Gaj. Fot. A. Taraska

Fot. HaWa

Fot. HaWa

Tzw. zdjęcie klasowe wszystkich kuratorek i opiekunek. W pierwszym rzędzie, od lewej, opiekunka Katarzyna Kończal, kuratorki Emiliana Konopka, Katarzyna Kaleta, Magdalena Knapowska-Niziołek. W drugim rzędzie od lewej kuratorki Paulina Stencel, ja, Sabina Bałulis, Ewa Gaj, opiekunka Tatiana Szymańska, kuratorka Michalina Peruga, opiekunka Aleksandra Dudek, kuratorka Natalia Bartczak, opiekunki Joanna Jaśkiewicz i Maria Milanowska. Fot. Muzeum Pałac Herbsta

Zachęcam Was do bezpośredniego przekonania się, jak prezentują się efekty naszych działań. Odbiór wszystkich obrazów, ich faktury i głębi na żywo, przy odpowiednim oświetleniu, przebiega zupełnie inaczej niż na podstawie zdjęć. Wystawa potrwa do 31 marca. Muzeum Pałac Herbsta znajduje się przy ul. Przędzalnianej 72. Jest czynne od wtorku do niedzieli w godzinach 11:00-17:00.  Na jego stronie na Facebooku znajdziecie więcej zdjęć z naszych zebrań i z wernisażu. 
Copyright © Marta Motyl